31
Maj
2002
09:05

dziennik 2002-05-31 09:43:00

31 maja 2002, piątek, 09:43

Anieli, Ernestyny, Kamili, Petroneli – Wszystkiego dobrego.

Aniela – Aniela jest od Anioła. To wszystko mówi w sprawie Anieli. Co bynajmniej nie znaczy, że biega do kościoła, każdej niedzieli. To kobieta, co raczej niezbędna jest mężczyznom zgoła… Bo każdy jej dotyk, każde muśnięcie oczu, sprawia, że zostają oniemiali.

Ernestyna – piękne imię. Zdecydowane. Rzadkie u kobiet. Znam jedną Ernestynę, która nosi to imię po ojcu. To smutna historia, Ernestyna jest pogrobowcem, to znaczy urodziła się po śmierci ojca, który zginął na wojnie. Dziś jest bardzo starszą panią, całe życie była samotna, uczyła za to dzieci. Przekazała im całą wiedzę i miłość do biologii. Ernestyna była kiedyś zakochana, jak mi opowiedziała, w młodości, ale wybraniec nie spełnił jej oczekiwań, był tak różny od jej wyobrażeń o ideale mężczyzny, to znaczy o ojcu, że nie mogła go poślubić. Kiedy opowiadała mi tę historię, płakała, a na końcu poskarżyła się, że to matka stworzyła opowiadaniami o nieżyjącym wyidealizowany obraz mężczyzny w jej głowie, mężczyzny marzeń, i potem ani w życiu matki, ani w jej, żaden mężczyzna mu nie dorównał. Smutna historia.

Kamila – to imię zawiłe i pachnące. Duszne, o skomplikowanym zapachu. Podobno jest uczuciowa, wrażliwa na uroki życia. Ma duże poczucie piękna i elegancji. Kapryśna i pełna wdzięku. Chętnie w wielu sprawach wyręcza się innymi, a sama woli marzyć. Kamila pochodzi z łacińskiego camillus – szlachetnie urodzony. To wszystko wyjaśnia.

Petronela – to imię z przysłowia albo imię lalki. Kobieto o imieniu, Petronela, jeśli żyjesz w Polsce, współczuję ci. Musieli ci nieźle ludzie nadokuczać.

Zamieszczam moje zdjęcie z psami. Bo ładne. Świąteczne. Antyzawałowe.

A teraz chcę napisać słówko o ostatnim wywiadzie i sesji zdjęciowej pani Justyny Steczkowskiej w Vivie. Wywiad anonsowany… Justyna Steczkowska mówi przez łzy… i zdjęcia zrobione na grobie ojca, jak się sugeruje, w bardzo wyszukanych pozach i gustownych sukienkach, lub biegając po cmentarzu w Alei Zasłużonych na Powązkach, na bosaka i z pięknie ufryzowanymi włosami oraz szalenie powabnymi nogami, to już jest DNO. Następnych zdjęć podobnie zaaranżowanych, spodziewam się po śmierci dalszych członków rodziny, ale można też się pokusić przypomnieć o sobie, robiąc na cmentarzu sesję do Playboya, to też mocno zaznaczy się w pamięci widzów, fanów i słuchaczy. Coś nieprawdopodobnego. VIVO, czyś ty zwariowała?! Gdzie jest granica dobrego smaku? Było VIVO dać się zaprosić na pogrzeb, przynajmniej byłoby może coś w tym prawdziwego.

Ach, jeszcze jedno, można by to jeszcze raz powtórzyć przy okazji Święta Zmarłych, tylko komputerowo dorobić czapeczki i paltociki od Armaniego czy Gucciego.

Dobrego dnia, z goryczą w ustach.

PS. Żeby dopełnić goryczy, wczoraj obejrzałam drugą część Opola i myślę, że Agnieszka, siedząc na krześle jako pomnik, ze zgrozy skamieniała powtórnie.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.