27
Maj
2002
08:05

dziennik 2002-05-27 08:00:00

27 maja 2002, poniedziałek, 08:00

Jana, Juliusza, Radowita – wszystkiego dobrego.

O Janie było wielokrotnie.

Juliusz to w moim pojęciu jedno z napiękniejszych imion, rzadziej słyszanych ostatnio, nosi je z godnością Julek Machulski; pewnie rodzice, państwo Machulscy, uczcili tym imieniem Słowackiego.

Radowit – pierwsze słyszę, ale może, może.

A to kilka zdjęć na pamiątkę, sentymentalnych, z wczorajszej wyprawy do grobu Modrzejewskiej. We wczorajszy deszcz, wczorajszą niedzielę, udałyśmy się z Agnieszką Krukówną na cmentarz Rakowicki w Krakowie, żeby Helence Modrzejewskiej oddać nasze kwiaty pospektaklowe. Zawsze tak robię, ale tym razem prośba do Helenki o opiekę artystyczną była gorętsza niż zwykle i dotyczyła głównie problemów zawodowych Agnieszki. Chociaż i ja miałam do Heli prośby. Odświętny cmentarz, z tłumem ludzi, mszą św. dźwięczącą w wilgotnym powietrzu, i mieszającą się z dźwiękami gitary. Koło grobu Modrzejewskiej, ku naszemu zdumieniu ustawił się gitarzysta i grał w kółko „Dom wschodzącego słońca”. Widocznie tylko to umiał, albo uznał, że to utwór najodpowiedniejszy na tę poranną, cmentarną, niedzielną okazję. Zachwyciło mnie to. Zresztą po raz pierwszy widziałam grających dla pieniędzy na cmentarzu, ale bardzo mi się to spodobało. To było miłe. Zamieszczam dodatkowo pomnik Matejki, bo może Wam to sprawić przyjemność. Grób Heleny Modrzejewskiej, przy głównej alei, za kościołem, za grobem Matejki i Daszyńskiego, stojących na środku tej alei. Czwarty czy piąty po lewej za Daszyńskim. Opisuję gdzie, bo niewiele osób to wie, o zgrozo!

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.