22 maja 2002, środa, 07:10
Heleny, Julii, Rity, Wiesławy, Emila – wszystkiego najlepszego.
Helena – bliskie mi imię z powodu Modrzejewskiej. Rola ta w jakimś sensie opanowała moje życie – najpierw na półtora roku, podczas kręcenia zdjęć, a potem w przeczuciu niejasnym trwającym do dzisiaj, że to od niej w prezencie mam moich synów. To podczas kręcenia serialu pt. „Modrzejewska” (na szczęście większość roli miałam za sobą) dowiedziałam się, że jestem w ciąży, co według lekarzy, którzy się mną od lat zajmowali w tej kwestii, było absolutnie niemożliwe. Co było dla medycyny niemożliwe, w życiu stało się możliwe, i ostatnie cztery miesiące grałam już z Adasiem we mnie. A potem, kiedy już okazało się, że mój organizm się sam naprawił, był i Jędrek. Moim zdaniem to Helenka podarowała mi to szczęście, może była ze mnie zadowolona? Helena – jakie to piękne, piękne imię, trochę pogorszone przez zdrobnienia Hela, Helcia.
A teraz wiersz Agnieszki Osieckiej napisany z okazji Heleny – 22 maja.
PEONIEJesteś artystką, Heleno,
To wiele zmienia.
Ty się zaledwie przeglądasz,
nie płoniesz
w moich płomieniach.
Cóż z tego, że gorę?
Ciebie to bawi.
Przerzucasz tekstu stronę
i szepczesz: „Zabij”.
A potem śmiech,
śpiew,
parada słów, na przemian,
i ja – u twoich stóp skulony
i wielkie lustro jak ziemia.
A potem szepty, canzony,
i nowa suknia,
i pies,
i niby – deszcz majowy
z porannych łez.
W ogrodzie peonie kwitną,
ty mówisz: „Patrz, jakie sztuczne,
jakbyś je z blachy wyciął
na święto huczne”.
I patrzysz na mnie wzrokiem
z tej roli, którą grasz
i patrzą baby z okien
na twoją najnowszą twarz.
Julia – jak twierdzi moja książka – jest taktowna, radosna, pełna wdzięku, a jej optymistyczne nastawienie do świata, sprawia, że odnosi wiecznie sukcesy. Ma znakomity gust. Nie lubi tłumów i lubi mieć koło siebie osoby, którym ufa i które ją kochają. Rewelacja, każdy lubi mieć koło siebie osoby, którym może zaufać, i takich, którzy w miarę możliwości kochają. Nie tylko Julia. Julia to imię przez Szekspira wyniesione w czystość, niewinność i krzywdę, współczesność zrobiła z niej Julkę, co chodzi po drzewach, lubi koty i jest hultajem. Rita – jest imieniem tanecznym, ciemnym i pachnącym piwoniami naprawdę. Koło niej zawsze kręci się wszystko na czerwono i słowo SEX nie jest od rzeczy, w przeciwieństwie do Wiesławy. Wiesława – skromna i cicha, przy bliższym poznaniu ujawnia wyobraźnię erotyczną i niewyczerpane pokłady seksu. To w sprawie pewnej młodej Wiesławy jej dużo starszy mąż tak mi się kiedyś zwierzał, zdumionej zresztą, na jednym przyjęciu: „Gdyby pani wiedziała, jaką Wiesia ma nieprawdopodobną wyobraźnię seksualną!”. Słuchałam nie pojmując, dlaczego do mnie to mówił, i jaka samotność i brak rozmówców zmusza mężczyznę do takich wyznań o żonie przed obcą prawie kobietą. Nieważne. Uważajcie na Wiesławy, kryje się w nich wulkan.
Emil – to jedno z moich ulubionych imion męskich – jak twierdzą Polacy, bardzo za to jest ono nie męskie. Francuzi natomiast uważają, że jest bardzo męskie i w związku z tym jest wielu Emilów we Francji.
Dobrego dnia.
Jeszcze Wam tylko napiszę, jak mój synek Jędruś dziś przy śniadaniu odmienił przez przypadki zdanie „Babcia robi kolację”.
Mianownik – kto, co – Babcia robi kolację.
Dopełniacz – komu, czemu – Wnukom.
Jeszcze raz powodzenia dziś.
