9 maja 2002, czwartek, 06:16
Karoliny, Katarzyny, Grzegorza – Wszystkiego dobrego.
Oj, cóż to za pyszne święto imion. I to jakich imion.
Karolina – ma czerwone korale, usta i serce. Ja lubię zdrobnienie Karo. Znam taką pannę o imieniu Karo, jej przenikliwa inteligencja i bystrość umysłu, chłodzona jego przytomnością, doprowadza do obłędu wielu, choć mam uczucie, że naprawdę docenić i ocenić Karo potrafią dopiero kobiety. Coś takiego się ostatnio stało, że mężczyźni nie potrafią oszacować prawdziwych zalet panny a tylko pozorne. Obserwuję to od jakiegoś czasu, kolejni chłopcy, z którymi widziałam Karo, nie są w stanie dosięgnąć jej poziomu, w związku z tym nie rozumieją nawet, co mają obok siebie. I pewnie dlatego nie mają tego długo.
Katarzyna to imię i osoba absolutna, jak już zresztą pisałam. A co o Katarzynie Agnieszka Osiecka?
PRZEPIS NA WINO Z CHABRÓW
Na lato pojedź do Gawrych – rudy….
Popatrz jak pasą się chabry
wśród kłosów rudych….
Weź nożyczki i płatki ścinaj
pierzaste jak piórka ptasie…
Gdy chcesz mieć kwartę wina –
nazbieraj ile da się.
A potem, w domu, dręcz je,
na mękach męcz je w cukrze
i czekaj sierpień, wrzesień,
aż przyjdzie zima w futrze.
PS.
Pić będziesz z Katarzyną
gdzieś w lutym (trzynastego)
różowozłote wino
Z błękitu chabrowego.
A dla mnie – jeden chaber
pozostaw pośród prosa…
Niech życie ma jaskrawe,
I niech zadziera nosa!
Wczoraj spotkałam jedną znajomą panią, co wychodziła z kina z komedii. Powiedziała mi, że dawno żadna komedia jej tak nie przygnębiła. Była to komedia produkcji polskiej i o polskich problemach. Szła ze spuszczoną głową, powoli, przygnieciona jakimś gigantycznym ciężarem, kiedy ją zobaczyłam. Zatrzymana, podniosła głowę i wtedy zobaczyłam w jej oczach łzy. Powiedziała cicho: „W kinie ludzi rechotali, bo nie można tego nazwać śmiechem, ale każda ich reakcja rodziła w moim gardle ściskającą zmorę, w połowie seansu rozpacz ścisnęła mi mózg, płuca i serce. Zaczęłam płakać. Nigdy w życiu nie czułam się tak przygnębiona i sama. Przepraszam, ciężko mi nawet rozmawiać. Idę zrobić sobie kąpiel i napić się zielonej herbaty.” I odeszła. Na tę komedię nie pójdę. Nie, pójdę z patriotycznego obowiązku. Aby popierać polskie kino.
Dobrego dnia.
