27
Marzec
2002
20:03

dziennik 2002-03-27 20:21:00

27 marca 2002, środa, 20:21

Lidii, Ernesta, Jana – wszystkiego dobrego.

Lidia, Lidka to prawdziwa kobieta. Jest fioletowego koloru i pachnie oczywiście fiołkami. Często ubiera się w suknie koloru burgunda. Ma paznokcie lekko błękitne od krwi, która pulsuje aż po czubki palców. Ma swoje tajemnice i znika dość często, nikt nie zadaje pytań gdzie była, bo odpowiedź mogłaby być prawdziwa, a ta prawda nikomu nie jest potrzebna, mogłaby zepsuć dobry nastrój. To wszystko, to tylko moja wyobraźnia, nie przejmujcie się.

Ernest – jest Ernestem Bryllem i nie chce być innym. Ma zawsze czas na rozmowę z tobą. Każdy temat potraktuje serio, i nad każdym zamyśli się filozoficznie, a potem wybuchnie głośnym niehamowanym śmiechem. A to przynosi ulgę. Wszystko nazywa ziemniaczanie, dosadnie, zestawia słowa zaskakująco, powstaje z tych zestawień nowa wartość. Komrza spłakana, gęby ściśnięte, popółnocna pora/ Kto poszedł górą ten górą doszedł/ Kto dolinami, tego nie widać/ Byliśmy razem – teraz na oślep. Dziękuję ci za list, co mnie doszedł we śnie/ Posłaniec był żarliwy i koń cały z płomienia…

Jan to Jan, już pisałam. To dopiero imię.

A ja dziś mam dla Was zdjęcia, co przyszły do mojego komputera, są z Virginii…

Dobrej nocy.

Fot. Trebor

Fot. Trebor

Fot. Trebor

Fot. Trebor

Fot. Trebor

Fot. Trebor

Fot. Trebor

Fot. Trebor

Fot. Trebor

Fot. Trebor

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.