20 marca 2002, środa, 06:36
Aleksandry, Kiry, Klaudii, Wincentego
Aleksandra – zaborcza, stanowcza, zdecydowana, czasem aż uparta. To urodzona liderka. Lubi rządzić i bardzo wcześnie uczy się manipulować najbliższymi. Idzie przez życie przebojem, kierując się zasadą „wszystko albo nic”, i może wiele osiągnąć – tyle moja książeczka o imionach. Ja tylko Wam napiszę, że Aleksandra to dla mnie Aleksandra Śląska i nikt inny. Jeśli chodzi o porównanie z charakterystyką wziętą z książeczki, zgadza się doskonale. Kiedyś, jak upłynie od śmierci pani Oli jeszcze trochę czasu, może odważę się napisać coś więcej. Była moją „dyrektorową”, to znaczy żoną dyrektora teatru Ateneum, a jednocześnie główną aktorką zespołu przez ponad 11 lat. Przeszkadzało Jej we mnie właściwie wszystko, także moje perfumy. A jednocześnie mogłabym opowiadać godzinami, jak wiele się od niej nauczyłam i cóż to było za zdumiewające istnienie. Niestety, kiedy ja mogłam Ją obserwować, już nie była wielką aktorką, to minęło, niemniej cóż to była za nieprawdopodobna lekcja! Praca z nią, pobyt z nią na scenie, siedzenie w jednej garderobie! Nieprawdopodobna. Los mi to dał. I skorzystałam z tej lekcji do końca. Naprawdę. Potem w Teatrze Powszechnym miałam jako „dyrektorową” Mirę Dubrawską. I to już całkiem inna, ludzka i bardzo przyjemna opowieść.
Kira – to dziwne imię, tragiczne i piękne. Nie znam nikogo, kto by je nosił.
Klaudia – to imię dla mnie, bardzo wszystkie Klaudie przepraszam, pretensjonalne do bólu.
Wincenty – już prawie się nie zdarza, a jeśli to jest to Witek, Wicków prawie już nie ma.
Jeszcze tylko Agnieszka O. o Aleksandrze.
ORCHIDEAPani, Oleńko, jest kaprysem.
W Pani teatrze gram ogony.
Bywa, łasicą, kuną, lisem….
Ja – pogardzany. Ja – szalony!
Pani, Oleńko, jest chimera.
Skalna do Pani wiedzie dróżka.
Przy Pani jestem nicpoń, zero,
Bezsenny więzień Pani łóżka.
Błądzę po Pani dłoniach wonnych,
Na wzgórza trafiam i polany…
Ta ja – wędrowca. Paź dozgonny.
Pół odtrącony, pół kochany.
Płonę przy pani jak Medea,
Jak melancholii nocnej ćma,
A w dali wschodzi orchidea,
Którą kto inny Pani da….
Dobrego dnia.