27 lutego 2002, środa, 05:39
Anastazji, Gabriela, Juliana – wszystkiego dobrego.
Imiona sprzed lat – Nastusia, Gabryjel kojarzony z fryzjerem i Julian kojarzony z bindą i „Moralnością pani Dulskiej”.
Wczoraj nie mogłam siąść do komputera, nie było takiej fizycznej możliwości, fizycznej w sensie dosłownym, bo nawet jak już byłam w domu to fizycznie nie istniałam, a podróż nocą z Poznania z poniedziałku na wtorek w zawiei, śnieżycy i mgle była koszmarem.
Ale za to ostatni tomik poezji Czesława Miłosza po prostu wspaniały. Wspaniały!!! Wiersze starego poety-człowieka.
.…Powinienem już umrzeć, a ciągle nie nieskończona praca….. Jeżeli Boga nie ma, to nie wszystko człowiekowi wolno….
KOLEŻANKASzedłem do niej i niosłem nierozwitą różę.
Jechałem, bo to były całe podróże
Labiryntami wind, od sztolni do sztolni,
W towarzystwie jakichś dam z fantasmagorii.
Leżąca na dywanie, przyjmowała gości,
Jej szyja jak lelija pierwszej białości.
Niech pan tutaj, powiedziała, przy mnie uklęknie,
Będziemy rozmawiali o dobru i pięknie.
Bardzo zdolna, pisywała wiersze grafomańskie.
Było to w innym wieku i w przepadłym państwie.
Nosiła czapkę studencką z wilczymi kłami,
Herbem naszej uczelni wszywanym w aksamit.
Na pewno wyszła za mąż, miała trójkę dzieci,
A zresztą, kto tam takie szczegóły wyśledzi.
Czy ten sen tyle znaczy, że jej pożądałem?
Czy prowadzi mnie litość nad jej byłym ciałem?
Że zliczam rozsypane jej suche kosteczki,
Ostatni z naszej młodzi, jakby filareckiej?
Jakieś dantejskie w ciemne doły zstępowanie
Gdzieś pod Archangielskiem albo w Kazachstanie?
Właściwie dla niej miejsce na cmentarzu Rossa,
Ale pewnie zła dola z miasta ją wywiozła.
Dlaczego właśnie ona, tego nie rozumiem.
Nawet nie wiem, czy poznałbym ją w miejskim tłumie.
I zapytuję, czemu tak przewrotnie bywa:
Życie małowyraźne, tylko śmierć prawdziwa.
Żegnaj, Piórewiczówna, nieżądany cieniu
O zapomnianym na zawsze pierwszym imieniu.
Dobrego dnia. Świat i życie jest piękniejsze dzięki poetom. Och, jak mi się podobają te wiersze.