21
Luty
2002
07:36

dziennik 2002-02-21 07:36:00

21 lutego 2002, czwartek, 07:36

Eleonory, Feliksa, Kiejstuta, Roberta – wszystkiego dobrego.

Eleonora – wrażliwa, nerwowa, o wybuchowym usposobieniu, a jednocześnie empatyczna i bardzo uczynna. Każdy potrzebujący pomocy może na nią liczyć. To społeczniczka poświęcająca się działaniom na rzecz szczytnych idei. Zdyscyplinowana, rozsądna, odpowiedzialna i nad wiek dojrzała. Tak czytam w książce, nie znam żadnej Eleonory, nie mogę tego z nikim porównać. A swoją drogą tak rzadko to dziś spotykane imię, kojarzy nam się z krynoliną, koronkami i chusteczką, ale też z elegancją. Solenizantom wszystkiego dobrego. Robertom szczególnie. Znam ich kilku i są diametralnie różni, choć nie ma wśród nich intelektualisty. Przepraszam, jest jeden, który się za niego uważa, a tak naprawdę jest niezdolnym, zakompleksiałym gościem, z pretensjami do całego świata za niedocenianie go. Dość podłym i obrzydliwym. Za każdym razem, jak zrobi coś nikczemnego, tłumaczę sobie, że to ze słabości. Nienawidzi wszystkich i wszystkiego, i w każdym wietrzy wroga. Ma o sobie naprawdę niewyobrażalne mniemanie a o wszystkich innych mówi bardzo źle.

Wczoraj na próbie po raz kolejny uderzyło mnie zdanie: Marta (czyli postać przeze mnie grana) jest romantyczna. Czy ja jestem romantyczna, ja KJ? Zawsze na to pytanie wybuchałam śmiechem i przeczyłam. Mój mąż zawsze w tym momencie zabierał głos i mówił, że mam zamiast serca kamyczek. Dlaczego? W gruncie rzeczy jestem romantyczna jak każdy, tyle tylko, że romantyzm kojarzy nam się dzisiaj z niedojrzałością, naiwnością, a wręcz głupotą. Jakie to straszne! Dlaczego tak się stało?

Chyba niespodziewanie lecę w kwietniu do Brazylii na kilka dni.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.