06
Luty
2002
07:02

dziennik 2002-02-06 07:01:00

6 lutego 2002, środa, 07:01

Amandy, Doroty, Bohdana, Tytusa – wszystkiego dobrego.

Dorota – Bardzo uczuciowa, wielkoduszna, przywiązana do tych, których kocha. Nierówna osobowość, poddaje się huśtawce nastrojów – od euforii po rozpacz czy złość. Łatwo wybucha gniewem i urządza sceny. Dumna, ale jak przyjaciółka czy towarzyszka życia stała, wierna, lojalna.

Tym, których dziś święto – wszystkiego dobrego.

Oj, jaki miły powrót do grania! Nawet po siedmio- czy ośmiogodzinnej podróży samochodem z Warszawy do Szczecina między ciężarówkami, wszystko z powodu spóźnienia na pociąg. Lubię grać. Grać to bezduszne określenie, paradoksalnie nigdy nie nauczyłam się grać, tylko jestem na scenie i nadaję formę temu, co czuję. A wczoraj czułam dużo po dwutygodniowym rozstaniu z moim kochankiem – publicznością. Oj, mój Kochanku! Wspaniały i podły! Okrutny i czuły! Mądry i głupi, naiwny i łatwowierny, podejrzliwy i nieufny! Dziki i nieobliczalny jak zwierzę! Lubię Cię!

Tu w Szczecinie widziałam się wczoraj nocą z moją córką; odrzuciła propozycję warszawską, telewizyjną serialową, a za to przyjęła w tutejszym teatrze rolę i jest teraz w trakcie prób. Praca u podstaw, ideały, rozwój, rzetelne aktorstwo – trudną drogą i szlachetną, nie robić kariery za wszelką cenę, szacunek do siebie i do zawodu, pieniądze nie są najważniejsze itd.. itd. Patrzyłam wczoraj na nią z rozczuleniem, wysłuchiwałam jej zmartwień. Powiedziałam na koniec: Słuchaj a nie graj, że słuchasz, śmiej się a nie graj, że się śmiejesz, patrz a nie graj, że patrzysz, to jedno, co mogę ci powiedzieć. Reszta jest niewytłumaczalna. I co więcej – ocena tego, co zrobisz jest względna.

Dobrego dnia. Jutro Wam wyślę zdjęcie Szczecina. Mówią o nim polski Paryż. Chcecie?

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.