16
Styczeń
2002
06:01

dziennik 2002-01-16 06:59:00

16 stycznia 2002, środa, 06:59

Bernarda, Marcelego, Włodzimierza – wszystkiego dobrego.

Dziś figurka Matki Boskiej znaleziona kiedyś na śmietniku. Wyrzucił ją ktoś pewnie dlatego, że była utłuczona. Bardzo mnie wzruszyła, trzymała to swoje serce na tym śmietniku z taką miną… i trzyma je do dzisiaj utłuczona, ale mina jej wyraźnie złagodniała. Znalazłam ją na śmietniku jeszcze kiedy mieszkałam na Służewiu nad Dolinką, w blokowisku. Mieszkaliśmy tam siedem lat w małym 38-metrowym mieszkaniu „kawalerskim” mojego drugiego męża – moja córka, ja, on, gosposia, pies i dwa koty, w pewnym momencie doszła jeszcze papuga. Były to bardzo, bardzo szczęśliwe lata w naszym życiu. Czasami tęsknię do tego mieszkania i do tej ograniczonej przestrzeni, gdzie wszystko i wszyscy byli na wyciągniecie ręki. A ta figurka była od pewnego momentu z nami.

Wyszła wspaniała książka. Zaczęłam ją czytać dziś w nocy. Maria Janion „Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji”. Żałuję, że byłam tak zmęczona wieczorem, że po obejrzeniu w telewizji „Drżącego ciała” Almadovara, na końcówkę którego dojechałam, nie mogłam jeszcze trochę dłużej poczytać, bo zemdlałam właściwie ze zmęczenia a nie zasnęłam.

Dobrego dnia. Jeszcze dwa dni do wyjazdu na ferie z dziećmi. Pokazałabym Wam karykaturę Gohy, czyli Gochy, o której pisałam dwa dni temu. Znalazłam ją w jednym z zeszytów mojego syna, ale nie mam odwagi nadużyć jego zaufania.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.