30
Grudzień
2001
06:59

dziennik 2001-12-30 06:59:00

Św. Egwin, biskup (+717). Kształcił się u benedyktynów w Worcester. Potem powołano go na biskupstwo w rodzinnym mieście. Był reformatorem życia kościelnego. Bronił świętości małżeństwa.

Leksykon Świętych autorstwa Ks. Wiesława Al. Niewęgłowskiego

Od jakiegoś czasu jesteśmy w znaku Koziorożca. Znaku, w którym urodził się mój mąż. A Koziorożec to – chorobliwa ambicja, brak luzu życiowego, surowość wymagań od siebie i innych, schorzenia słuchu, układu kostnego (stawów), choroby kolan (urazy, zwyrodnienia). Do wszystkiego dochodzi ciężką pracą. Wytrwały i opanowany. Zbyt surowy. Archetypowe postaci literackie – Robinson Kruzoe, Bogumił Niechcic. Na boisku – bramkarz.

Nic się nie zgadza. No może „zbyt surowy”.

Wczoraj przeczytałam książkę o Oldze Niewskiej, rzeźbiarce z okresu międzywojennego. Bardzo ciekawa. Jej rzeźba stoi w Parku Skaryszewskim, obok mojego teatru. „Kąpiąca się”. Zawsze bardzo mi się podobała, nie znałam tylko jej autora.

Przefarbowałam włosy na kolor, który wyszedł fryzjerce, czyli na dziwny brązowo-rudy. Powoli zaczynam tęsknić do blondynki. Może jutro nią znowu będę. Kto wie?

A teraz Shirley ciąg dalszy.

Odcinek czwarty

Ściana! Ja miałam w życiu jedno marzenie! Chciałam podróżować! Patrz na ten bilet! No, ale może to kara za moje dzieci. Że Józef i Maria…!

Ja to chciałam być jakomś przewodniczkom, bo to faj! Ale już naprawdę to stiuardesom! Bo to to dopiero faj! No nie? No, ale żeby się załapać na takom robotę to trzeba być prymusem w szkole. A na moim świadectwie Dyra napisała takom poufnom uwagę: Panna Szirlej Walantajn (bo ja jestem z domu Walantajn, no nie?), Panna Szirlej Walantajn, nie zajdzie w życiu daleko, i to chyba dobrze, bo z taką znajomością geografii to by zabłądziła.

Stara krowa! O matko! Jak ja jej nienawidziłam? Ona przychodziła co rano do auli i zadawała pytanie. Kto odpowiedział na to pytanie, dostawał 100 tysięcy punktów i błogosławieństwo samego papieża! U nas taka była w klasie. Się Mażori Mażor nazywała. Ona na wszystko znała odpowiedź! Wymiotować się chciało, co rano. A jeszcze matka przez całą szkołę posyłała ją na takie lekcje poprawnej wymowy. No, pod koniec szkoły to ona miała tyle punktów! Nie wiedziała, co z tym robić! Z kieszeni wypadało!

Raz jest taka sytuacja, że przychodzi ta Dyra… Matko! Jak ja jej nienawidziłam?! I mówi:

– Dzieci moje kochane! Mam dla Was takie pitanie … (Ona ma pitanie dla nas, krowa jedna!) … który z wynalazków człowieka był najważniejszy?

Kto tam był na tej sali to podniósł rękę. Ja też, bo wiedziałam. Przypadkowo wiedziałam, trzeba było trafu, że wiedziałam. Jak raz wiedziałam. A ta tylko zauważyła, że ja rękę podnosze, że ja zaczynam rękę podnosić i mówi:

– Ty, opuść rękę Szirlej. Ty nie wesz!

A ja wiem. I to wiem dobrze. Wiem, bo mi tata powiedział. A tata wiedział, bo przeczytał w Encyklopedii Brytanice, no to jak! I kiedyś mówił o tym wynalazku, a to było takie proste, że jak raz zapamiętałam.

Aaaa, mój tata i Encyklopedia Brytanika to w ogóle jeszcze całkiem inna historia. Mój tata to nic tylko Encyklopedia Brytanika i Encyklopedia Brytanika! On nam kupił te Encyklopedię, a ile on miał z nią zabawy!? Czytał toto cały czas i jak tylko się taki ktoś nowy pojawił, to jak on się popisywał tymi historyjkami z tej encyklopedii. Ja to go tak kochałam, tego mojego ojca, że nie wiem. To był taki facet! Teraz to już w ogóle nie ma takich facetów! On umierał i o tym mówił. Umiera, umiera któregoś dnia i mówi tak:

– Boże, dlaczego ja mam takie głupie dzieci, przecież ja im kupiłem Encyklopedię Brytniikę!

I umarł. No, ale każdy kiedyś umrze. Matko, jak ja go kochałam!

No i wtedy ta Dyra, słuchaj, ona przeszła wtedy te salę ze sto tysięcy razy i ten raz nikt nie wiedział! Nikt! Prymusy nie wiedziały. Mażori Mażor nie wiedziała, nikt! Takie gupoty odpowiadają. Sputnik, dioda. Jeden mi się podobał, bo trzymał ręke, bo trzymali, nie? A ona:

– No proszę.

Kurcze. A ten… Plecak! fajnie nie? Strasznie mi się on z tym plecakiem spodobał. No i słuchaj, ja jedna się z tą ręką zostałam. A ta patrzy tak na mnie i mówi:

– No trudno! Ty sobie wyobrażasz? – No trudno! Skoro mi się nie udało usłyszeć żadnej poprawnej odpowiedzi… sobie wyobrażasz? Poprawnej odpowiedzi … To już do kompletu… czy ty masz pojecie? … Niech usłyszę i twoją, Szirley. Pamiętasz pytanie, dziecko? … Ja myślałam, że jak podlece, jak ją walnę! A ta: – Który z wynalazków… itd. Ja robię pauzę, bo wiem, i to wiem dobrze. Wiem, że zaraz na mnie te punkty, te błogosławieństwa… I mówię: – Koło. Cisza. Ja myślałam, że ona nie usłyszała, no to sobie mówię, tak powiem całym zdaniem jak mnie tu uczą w tej szkole: – Proszę panią uuueee! Jak się ta zaczęła drzeć! – A skąd ty to wiesz!!!! – A skąd ty to wiesz!!!! Ktoś ci to musiał powiedzieć!!!!

Kurcze! Jasne, że mi powiedział. Tata mi powiedział.

Słuchaj. Żadnych punktów. Żadnego błogosławieństwa. Dała znak tej kretynce od muzyki i moje błogosławieństwa się rozpłynęły w chóralnym śpiewie: – Radość serca nam przepełnia. Łaskę życia dał nam Bóg … I od tej pory to już był taki koniec ze szkołą! Że koniec! Koniec! Nosiłam kiecki! O! Dotąd! Byłam radosna jak szczypiorek na wiosnę. Żułam gumę od rana do wieczora i na wszystko mówiłam: – UUUy, to nudne. Tamto nudne. To mnie nudzi. A tak naprawdę to nic mnie nie nudziło. Nudziłam sama siebie. I tak naprawdę to chciałam być taka jak ta Mażori Mażor. Ale co zrobić, jak Bozia nie dała? …

CDN.

Dobrego dnia niedzielnego, końcowo rocznego, nostalgicznego, przedsylwestrowego. Dobrego dnia. Oj, nie lubię ja tej liczby 2002. Powtórzenie dwójek i klozet w środku. Dno. Ale może nie będzie tak źle.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.