16
Grudzień
2001
09:48

dziennik 2001-12-16 09:48:00

Św. Adelajda, cesarzowa (931-999). Córka Rudolfa II, króla Burgundii. Wcześnie wydano ją za Lotara II, króla Italii. Mieli córkę Emmę. Owdowiała mając 20 lat. Uwięziona przez Berengariusza II, pretendenta do tronu zdołała zbiec. Znalazła schronienie u Ottona I, który pojął ją za żonę. Miała z nim troje dzieci. Razem z mężem otrzymali od papieża koronę cesarską. Po śmierci Ottona, jako regentka, okazała niepospolite zalety umysłu i serca. Nazwano ją „najwybitniejszą kobietą X wieku”. W ostatnich latach życia usunęła się do klasztoru Selz nad Renem i tam żyła jako mniszka. Jej imię jest wybite na odwrocie monety Bolesława Chrobrego.

Leksykon Świętych autorstwa Ks. Wiesława Al. Niewęgłowskiego

Bardzo lubię dzisiejszą świętą. Święta Adelajda do dziś cieszy się wielkim szacunkiem i pamięcią. My kobiety jesteśmy z niej naprawdę dumne.

Przypomniało mi to niedawną wypowiedź Normana Daviesa, walijskiego historyka, znawcę historii Polski i Europy, autora świetnej, wydanej rok temu w Polsce książki Europa. Na zadane mu pytanie, co sądzi, jaki będzie wkład Polski do Europy Zjednoczonej, odparł bez wahania: „dwadzieścia milionów polskich kobiet”. Trzeba przy tym wspomnieć, że jego żoną jest Polka.

Jak się powszechnie, modnie mawia, nadchodzące stulecie będzie stuleciem kobiet. No zobaczymy.

Dobrego dnia.

Sprzątanie, porządki, zakupy, wypieki. Za tydzień święta. Muszę powiedzieć, że mimo usilnych starań Warszawa nie wygląda zbyt ładnie przed tymi świętami. Szczególnie po mojej niedawnej wizycie w Londynie i zapamiętanym obrazie jasnego, świątecznego, błyszczącego tysiącem świateł, ozdób, choinek, miasta widzę, że nasza stolica z tymi kilkoma „drapachami” udającymi choinki, ubranymi żałośnie w pogniecione papierki i ciągle psujące się światełka, wygląda naprawdę smutno. A słabo oświetlone ulice, lampy świecące jakby połową kryzysowej mocy, ściskają za serce.

Na świecie kreatorzy mody, plastycy, artyści prześcigają się w pomysłach na ozdobienie świata na te święta, tutaj żałosne starania od niechcenia, z obowiązku. Smutno. Kiedy się nadlatuje samolotem nad Warszawę i samolot zaczyna zniżać się do lądowania, ma się wrażenie, że za chwilę wpadnie do czarnej zagubionej w świecie dziury.

Jeszcze raz dobrego dnia. Dziś Helver ostatni raz w tym roku.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.