27
Czerwiec
2007
05:20

dziennik 2007-06-27 05:20:11

Deszcz. Deszcz na placu Konstytucji między 17.00 a 18.20 interesuje mnie jedynie… i trochę martwi, bo poza tym, deszcz lubię. Mam nawet płytę "Burze i pioruny", której słucham z lubością od czasu do czasu. Wczoraj deszcz zaczął się na placu Konstytucji o 18.00, widzowie wstali z krzeseł i wcale nie oddalili się do domów tylko poszli pod filary, pod dach, aktorki odwróciły się i grały dalej, cudnie.
Czytam książkę pani Kiry Gałczyńskiej o ojcu i matce, choć po lekturze „ Lawy i kamieni- pisarze wobec komunizmu” pani Bikont i Szczęsnej, już żadna lektura dotykająca biografii naszych wielkich nie jest łatwa.
Wakacje. Sztuk już czytać nie mogę, naczytałam się ich tyle w tym roku, że na widok zapisu scen i dialogu więdnę, monologi wywołują reakcje równie depresyjne.
Życzę dobrego dnia. Oby nie padało między 17.00 a 18.20 na placu Konstytucji, poza tym ja osobiście nie mam innych życzeń, to znaczy mam jedno wielkie, rosnące każdego dnia ale… boję się nawet o nim mówić i myśleć.
Dobrego dnia. I zdjęcia przysłane przez „widzę” czy „widzkę” czyli widza kobietę, z wczoraj z placu…
A propos widza kobiety, przeglądałam wczoraj program europejski dotyczący równouprawnienia kobiet i mężczyzn – no załamywać ręce. Festiwal pieczenia ciasta. Brawa, jeśli wygra facet!
Miałam wczoraj sprawę i znalazłam się niespodziewanie wśród strajkujących w Al.Ujazdowskich pielęgniarek. Nieprawdopodobna atmosfera. Niesamowite kobiety. Chwytająca za serce determinacja i brak złudzeń.
No już, dobrego dnia ostatecznie!

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.