22
Marzec
2002
08:27

dziennik 2002-03-22 08:27:00

22 marca 2002, piątek, 08:27

Katarzyny, Bogusława, Oktawiana

Katarzyna – ciągle targana przeciwstawnymi uczuciami. Trudno jej dojść do ładu ze sobą samą. Wybuchy złego humoru i kaprysy są na porządku dziennym. Ceni wolność, samodzielność, niezależność poglądów. Niespokojna dusza, która realizuje się w działaniu. Św. Katarzyna jest patronką praczek, kolejarzy i umierających, wzywana w przypadkach bólu głowy i zarazy. Znam wiele Katarzyn, Kaś, Kasiek, wszystkie, absolutnie wszystkie mają charakter, jak to się popularnie mówi. Lepiej z nimi nie zadzierać, choć podporządkowanie się im bezkrytyczne prowadzi na manowce, bo zaślepione swoimi przekonaniami  rzadko potrafią spojrzeć na sprawy obiektywnie. Mężowie Katarzyn – powodzenia!

Bogusław – jest prawie zawsze ulubieńcem swojej mamusi lub jakiejś kobiety, która oddałaby za niego życie, i z tej przytulności Bogusław chętnie korzysta, to obserwacja wzięta z życia. Nie musi odnosić się do ogółu Bogusławów, ale ilość takich obserwacji powoduje, że wygląda to na jakąś prawidłowość.

Oktawianie – chciałabym cię poznać.

Jak zwykle po premierze, kąsają, gryzą, mądrzą się psy, taki ich los. Nie ma o czym mówić i czym się specjalnie zajmować. Żal mi tylko Władysława, naszego reżysera, bo ilość personalnych, chamskich uwag wypisywanych w prasie pod jego adresem aż zdumiewa; skąd taka nienawiść? Oj, kąsają, szarpią za nogi za to, że wszedł nie na swój teren, oj, wypisują bzdury bez zastanowienia i powodu…. Oj….

Coś jest podobnego ostatnio, coś zdumiewająco podobnego między politykami i krytykami, co to jest? 

Nie wiem dlaczego przypomina mi się tutaj pewien, przedwojenny podobno, żart, opowiadał go kiedyś pan Jeremi Przybora: Szambo – nurek pracował długo zanurzony w gównie starając się odetkać zanieczyszczoną studzienkę, co chwila wynurzał się na zewnątrz i prosił pomagającego mu chłopaka stojącego obok o klucz, najpierw dziesiątkę, potem dwunastkę, za każdym razem z kluczem zanurzał się po raz kolejny w gównie. Kiedy przetkał studzienkę i gówno spłynęło, wyszedł, westchnął zadowolony, szczęśliwy, i powiedział do chłopca: – Widzisz, jak się nie będziesz uczył, to do końca życia będziesz podawał klucze.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.