27
Maj
2007
10:31

dziennik 2007-05-27 10:31:03

Wczoraj prof. Jerzy Bralczyk kończył 60 lat. Zaszczycono mnie zaproszeniem na przyjęcie urodzinowe- ogrodowe – w Milanówku. Urocze, huczne, niewymuszone, w deszczu. Było sześćdziesięciu gości na sześćdziesięciolecie. Miłe rozmowy, śmiechy, interesujące spotkania. Na początku nie wiedziałam, co to jest, co jest odmiennego w tym towarzystwie, coś, do czego nie jestem przyzwyczajona, a potem, jadąc na spektakl zrozumiałam… panowie i panie, wśród nich, wielu innych profesorów i pań naukowców, szefowych katedr itd.… wszyscy byli z mężami i żonami w … swoim wieku. Jaka to jednak różnica, różnica jakby …  pewnym sensie także "jakościowa" towarzystwa. Zdumiewające. W moim środowisku bardzo rzadkie.

Dobrego dnia. I raz jeszcze:

Panie profesorze Jerzy Bralczyku! – (nawet, jeśli to jest niepoprawnie, bo przy Panu język człowiekowi plącze się w gębie) Wszystkiego, wszystkiego dobrego! Sto lat! Wszyscy pili za Pana grzechy główne – łakomstwo, lenistwo i jeszcze jeden, ale zapomniałam jaki…niech Pan sobie grzeszy! Ja nie piłam alkoholu, bo musiałam grać wieczorem, ale koktajl AGŻ z cytryną, czyli sok z ananasa, sok z grejpfruta i sok z żurawiny, którym mnie uraczono, jest dla mnie wart wszystkich alkoholi świata. Wszystkiego dobrego i życzenia długowieczności w szampańskim nastroju, także dla wspaniałej żony pana, Lucyny.
http://www.bralczyk.pl/

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.