19 marca 2002, wtorek, 10:17
Bogdana, Józefa – wszystkiego dobrego.
Oj, panowie, wszystkiego najlepszego, to bardzo popularne imiona, więc jest Was wielu.
A przy okazji, jednym z prezentów, które dostałam na moje imieniny, jest książeczka o dobrych manierach. Jest w niej wiele interesujących rzeczy i warto je sobie przypomnieć, przejrzałam ją z dużą przyjemnością. Myślę, że i wielu z Was by się przydała i sprawiła Wam przyjemność. A propos imienin, przypominają w niej, że minęły te czasy, kiedy do domu solenizanta przychodziło się bez zaproszenia, że minęły czasy i zwyczaj, aby gości na imieniny nie zapraszać w trosce o to, aby ich nie obligować do kupowania prezentów, i w związku z tym solenizant czekał w domu na gości, nigdy nie wiedząc, ilu ich w rezultacie przybędzie i jak to się potoczy. Teraz jednak należy czekać na wyraźne zaproszenie, nawet, jeśli z solenizantem łączy nas serdeczna przyjaźń. Zawsze natomiast wypada złożyć życzenia telefonicznie bądź telegraficznie na ozdobnym blankiecie. Są one zawsze wyrazem sympatii i serdeczności wobec solenizanta, a także dowodem pamięci.
Przypominają w tej książce również o tym, że zbyt kosztowne prezenty powodują często niezręczne sytuacje i zobowiązanie niechciane wobec obdarowujących. Szczególnie, gdy ludzi łączy zależność zawodowa, czy służbowa. Prawie zawsze może to być odebrane wieloznacznie.
W pracy, szefowi szczególnie, najlepiej wręczyć kwiaty i jakiś zbiorowy prezent, niezbyt zobowiązujący. Prywatnie, jeśli kogoś bardzo lubimy, lub przyjaźnimy się z kimś, można wręczyć drobny, najlepiej zabawny drobiazg.
Bardzo pożyteczna książeczka, nawet w celu przypomnienia sobie wielu form grzecznościowych.
Ja skończyłam na razie intensywną całodzienną pracę, kilka dni będę miała wolniejsze i z radością widzę, że jest naprawdę dużo filmów do obejrzenia w kinach. Pracuję tylko wieczorami, mam spektakle, więc czeka mnie przyjemny tydzień. No i oczywiście porządki przedświąteczne. Ach, jakie to miłe. Porządkowanie codziennej, najprostszej, zewnętrznej warstwy życia, codzienności. To proste i przyjemne. W Kobiecie zawiedzionej mówiłam taki tekst: – Porządek w szafie, równo poukładane stosy bielizny, jakie to daje poczucie bezpieczeństwa! Tak, a ja, we wszystkich szufladach, torebkach, półkach mam taki bałagan….
Jestem typem węchowca, zapach ma dla mnie podstawowe znaczenie, wanilia i cynamon zawsze wzmagały moje poczucie bezpieczeństwa, wczoraj kupiłam woreczki płócienne z wanilią i cynamonem, aby je powrzucać w różne zakamarki szaf i domu. Będzie miło.
Dobrego dnia.