Wczoraj w ramach Krakowskiego Salonu Poezji w Gliwicach w Teatrze Muzycznym, godzinę czytałam dla wypełnionej po brzegi, cichej sali, wiersze Poświatowskiej. Nieprawdopodobne. Niewesołe wiersze o miłości – śmierci, proste i piękne, ale w takiej „masie” monotematyczne – a sala jak zaczarowana. Nie mogę się otrząsnąć ze zdumienia. Budujące.
Wyjeżdżałam potem z hotelu. Z daleka ukłoniłyśmy się sobie z pokojową.
– Komu ty się kłaniasz Halinka? – zapytała ją koleżanka z którą sprzątały pokój w końcu korytarza.
– Pani Jandzie, bo wyjeżdża. O, wsiada do windy.
– Niech nie wsiada! Niech nie wsiada! Ja chcę ją obejrzeć! – wybiegła.
Poczekałam. Obejrzała mnie z daleka.
– Jak laleczka – powiedziała, po chwili. – Dużo młodsza niż w telewizji wygląda – stwierdziła – jakby mnie tam nie było, jakbym tam nie stała.
– Dobrej podróży – powiedziała tamta pierwsza.
– Dziękuję.- odpowiedziałam i wsadłam do windy.
Ciekawe, zastanawiam się co by było gdyby oględziny wypadły dla mnie niepomyślnie. Czy też bym się o tym dowiedziała w tak bezpośredni sposób?
„ BOSKA!” w Gliwicach w sobotę, podobała się bardzo. Zdumiewające ile ten spektakl przynosi radości ludziom. Prostej radości.
Dobrego dnia.
Na zdjęciu, Krystyna Tkacz i Ewa Telega, w garderobie w Gliwickim Teatrze MUzycznym. Podczas przerwy w spektaklu "BOSKA!"