22
Marzec
2007
04:32

dziennik 2007-03-22 04:32:00

PONIŻENIE PROWADZI DO WIELKOŚCI. Marek Aureliusz

 

No nie zawsze, obserwując najnowszą historię choćby naszego kraju. Poniżanie drugiego człowieka to jedna z najohydniejszych rzeczy, u niektórych jest jedną z cech charakteru. Ale mniejsza z tym teraz, nie dołujmy się.

Jak wygląda mój dzień Droga, młoda, jak sądzę, Internautko? Choćby wczorajszy? Zwyczajnie. Zjadłam jak co dzień obowiązkowo o 7.30 z rodziną śniadanie. Wyjechałam z domu o 8.00 aby być w pracy na 9.oo, żeby załatwić pierwsze telefony i sprawy urzędowe. Często najpierw po po drodze wstępuję jeszcze do jakiegoś urzędu czy jadę coś załatwić, przed zjawieniem się w teatrze, ale wtedy wyjeżdżam wcześniej. W teatrze`otwieram korespondencję, podpisuję pierwsze tego dnia papiery, dowiaduję się o nowych kłopotach czy radościach. O 10.00 zaczynam próbę na scenie „ Boskiej”. Kończę ją O 14.00. I znów papiery, sprawy w przelocie i podczas obiadu. O 15.00 zaczynam próbę muzyczną do „ Boskiej”. Potem między 16 a 18 spotkania, czytanie sztuk, odpowiadanie na listy, głównie tych, którzy chcą zagrać, coś wyreżyserować lub napisali sztukę i chcą żeby ją grać. W między czasie narady, rozmowy ze współpracownikami. O 19.00 idę do garderoby i przygotowuję się do spektaklu. O 20.00 wychodzę na scenę. O 22.00 kończę i najczęściej mam jeszcze jakieś spotkanie lub muszę coś doczytać, na coś odpowiedzieć, coś obejrzeć, lub mam wywiad tak jak wczoraj. Ergo, wyjeżdżam w kierunku Milanówka i domu około 22.3o. W domu łapię resztki przytomności dzieci, męża i mamy i z nimi, choć chwilę rozmawiam, co się zdarzyło w wciągu dnia. A wczoraj w wciągu dnia mój pies miał operację. Oglądam ostatnie wiadomości, zasypiając najczęściej się czymś martwię. Budzę się tak jak dziś o 3.00 w nocy i myślę nad jakimś aktualnie dręczącym mnie, problemem życiowym, organizacyjnym, psychologicznym lub artystycznym, to myślenie mnie wkurza więc wstaję i … mam do wyboru: uczyć się tekstu na pamięć bo reżyser tego wymaga i już się denerwuje że nie umiem, czytać coś ze stosu rzeczy do przeczytania piętrzącego się koło łóżka bo i tak przeczytać to kiedyś muszę, iść do komputera i otwieram pocztę a potem mogę: pisać do Was, odpowiadać na listy, kontynuować adaptację teatralną nad którą pracuję a która musi być skończona wkrótce żeby obliczyć jak najszybciej koszty ewentualnej realizacji, czytać w Internecie co się dzieje… Dziś na przykład piszę do Was, bo zaintrygowało mnie proste bezpretensjonalne pytanie – jak wygląda pani dzień?

Dzisiejszy dzień będzie podobny, tyle tylko, że dziś nie gram, więc chyba zaszaleję, plany, co zrobić z tymi czterema wieczornymi godzinami snuję od tygodnia, na pewno nie pójdę do teatru żeby coś sobie obejrzeć.

W piątek to samo tyle że inne problemy do rozwiązania, inni ludzie do spotkania, inne teksty do przeczytania, wieczorem bardzo miła kolacja w podzięce za coś … a w sobotę Niepołomice z Shirley, podróż, próba, spektakl, niedziela Legnica, kolejna podróż, próba i dwa spektakle, 5 godzin na scenie, sama, bo to znów Shirley. A w poniedziałek wyjazd do warszawy o 5.00 rano bo muszę zdążyć do teatru na południowe spotkanie.

Piszę to wszystko, odpowiadam tak chętnie na pytanie, żeby samej sobie to napisać, żeby sobie uświadomić, że to lubię, to życie i nie ma w nim nic, co mnie denerwuje albo męczy, żeby uświadomić sobie, że inni pracują ciężej i dłużej z tą tylko różnicą że moje życie zawiera jeszcze ten element wyjścia na scenę w odróżnieniu od innych posad i zawodów. A te dwie godziny na scenie to całkiem inna bajka, całkiem inne życie, całkiem inne emocje, nerwy, zmysły… i nie podejmuje się opisać, co to jest i jakie to jest, ale to nadaje sens.

Odpowiedź dla radia Jerewań, zakończona.

Dobrego dnia.

Dużo jeżdżę jak widomo, znam Polskę według budynków teatralnych, scen i garderób. W każdym mieście, w każdym teatrze, w każdej garderobie talizmany i maskotki zaklinające sukces i powodzenie. Zawsze mnie to rozczula. Oto talizmany z garderoby  z niedawnego Olsztyna.

Dobrego dnia. Nagle śnieg. Zima na nowo!

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.