10
Marzec
2007
15:51

dziennik 2007-03-10 15:51:00

Wróciłam dziś do domu po trzech dniach nieobecności i odpowiadam na Wasze listy z korespondencji na Forum, odpisuję i czytam je z przyjemnością, odpisuję z poczucia wspólnoty, przyjaźni i poczucia obowiązku i poczucia winy także, ale to mniejsza…

Odpisuję, czytam, uśmiecham się, zamyślam i przypomina mi się anegdotka o słynnej polskiej śpiewaczce operowej Wandzie Wermińskiej.

Podobno pani Wanda, kiedy występowała z recitalami, robiła sobie kawę do termosu, stawiała termos na fortepianie i kiedy następowała przerwa, zapalało się światło na widowni, nie schodziła ze sceny tylko brała swój termos, nalewała sobie kawy do nakrętki od termosu, siadała na krzesełku z boku sceny i mówiła do publiczności: – Wanda nie wyjdzie na przerwę, Wanda zostanie z Wami, bo z Wami to RAJ, a tam…( tutaj wskazywała znacząco na kulisy teatru i wszystko, co się za nimi kryje i dzieje) tam to PIEEEKŁO!… A publiczność, która normalnie w momencie przerwy wychodzi z sali żeby napić się kawy właśnie, pójść do toalety, czy choćby zapalić, zostawała z nią, nie śmiejąc wyjść i opuścić gwiazdy, zostawić „Wandy” samej.

Moi Drodzy, dziękuję, że jesteście tu wciąż, piszecie, nawet jak ja mam przerwę, wychodzę sobie, piję kawę czy zmagam się z życiem i losem na osobności nie informując Was ani o szczegółach ani nawet w ogóle co się ze mną dzieje. Dziękuję, że rozumiecie i wybaczacie.

Pozdrawiam najserdeczniej. Dobrej soboty i niedzieli.

Dziś jadę kupić nową kanapę, bo jutro mamy pełen dom rodziny w związku z nadchodzącymi imieninami i moimi i męża. Obiady i kawy na kanapie a kanapa znów do wymiany, bo kot kolejny raz się zapomniał.

Dobrego dnia.

 

Wanda Wermińska

Wanda Wermińska – to z pewnością jedna z najwybitniejszych artystek międzywojennej epoki i zarazem jedna z najbarwniejszych postaci w polskim operowym świecie. Urodzona 18 listopada 1900 (tak podaje oficjalna biografia, jednak niektóre przekazy z lat młodości świadczą, iż data 1897 byłaby raczej bliższa prawdy…) w majątku Błoszczyńce na Ukrainie, nie opodal upamiętnionej w Sienkiewiczowskim „Ogniem i mieczem” Białej Cerkwi, do końca długiego życia zachowała w swym usposobieniu coś z tej bujnej ukraińskiej natury, coś łatwo dostrzegalnego dla tych, którzy ją nieco bliżej znali, jak też tęsknotę za ową przepiękną ziemią i jej oryginalnym a bogatym folklorem. Tam spędziła dzieciństwo, ucząc się w domu zarówno przedmiotów ogólnych, jak i gry na fortepianie, po czym wstąpiła do gimnazjum p. Peretiatkowiczowej w Kijowie. Została tam przyjęta również do założonego przez hr. Tyszkiewiczównę polskiego chóru (w którym jako baryton śpiewał podobno także młody Kazimierz Wierzyński…), i to były pierwsze jej doświadczenia w muzycznej dziedzinie.

Po wojnie światowej i wybuchu rewolucji cała rodzina opuściła Ukrainę i podążyła do wolnej już Polski, osiedlając się w Warszawie. Młoda Wanda kontynuowała gimnazjalną naukę, brała też z zapałem udział w szkolnych koncertach i wieczorach artystycznych w zaprzyjaźnionych domach. Podczas jednego z takich wieczorów usłyszał jej śpiew Artur Rodziński i zainteresowawszy się talentem Wandy, skierował ją na naukę do sławnej już wówczas artystki Opery, Heleny Zboińskiej-Ruszkowskiej. Nauka trwała zaledwie rok — i prosto z pensji dla dziewcząt wstąpiła Wermińska na scenę Opery Warszawskiej, debiutując rolą Amneris w w „Aidzie”. Przez trzy kolejne sezony była stałą solistką zespołu Opery, gdy zaś od roku 1929, po

odejściu dyrektora Emila Młynarskiego, zarówno artystyczny poziom, jak też warunki bytu stołecznej sceny poczęły się pogarszać, wyjechała za granicę. Praga, Berlin, Wiedeń ze swoją słynną Staatsoper, Rzym, Mediolan i wiele innych miast stało się świadkami jej sukcesów. Ale niemal każdego roku powracała do Warszawy, aby choć kilka razy wystąpić na stołecznej scenie, z którą zawsze czuła się najżywiej związana. Występowała na niej w bardzo wielu przedstawieniach, aby wymienić tylko „Aidę”, „Bal maskowy” i „Don Carlosa” Verdiego, „Zamarłe oczy” d’Alberta, „Lohengrina”, „Tannhausera” i „Walkirię” Wagnera, „Godzinę hiszpańską” Ravela, „Borisa Godunowa” i cały szereg oper polskich, jak „Goplana” Żeleńskiego, „Beatrix Cenci” Różyckiego, „Maria” oraz „Filenis” Statkowskiego i in.

Od partii mezzosopranowych przeszła Wanda Wermińska stopniowo do partii sopranu liryczno-dramatycznego. Repertuar jej obejmował blisko 50 pierwszoplanowych ról operowych (jak też operetkowych), śpiewanych w oryginalnych językach. Obdarzona głosem o wyjątkowym bogactwie i mocy, jak też niepospolitym temperamentem scenicznym, szczególne uznanie zdobyła sobie jako odtwórczyni dzieł Wagnera. Osobna dziedzina jej artystycznej działalności to występy estradowe z bogatym repertuarem pieśniarskim. Do najświetniejszych jednak kreacji polskiej artystki należała niewątpliwie rola Carmen, i ona to zapewne przysporzyła jej najwięcej międzynarodowych sukcesów.

W latach II wojny światowej przebywała Wanda Wermińska w Południowej Ameryce; występowała na czołowych scenach Brazylii, Chile i Argentyny z wielu najwybitniejszymi artystami (Flagstad, Warren, Pinza i in.). W 1949 roku powróciła do kraju i po pewnym czasie weszła do zespołu solistów Opery Warszawskiej, tworząc m.in. na jej scenie znakomitą kreację w roli Toski. Wycofawszy się później ze sceny (nie z własnej woli, niestety…), poświęciła się przede wszystkim pracy pedagogicznej.

Choć życie, obok sukcesów, nie szczędziło jej wielu ciężkich i przykrych doświadczeń, do końca zachowała optymizm i pogodę ducha, jak też serdeczną życzliwość dla młodych adeptów śpiewaczej sztuki. Bogate swoje wspomnienia, przeżycia i dzieje kariery opisała w ciekawej książce „Na obu półkulach” (Warszawa, 1978), publikując w dziewięć lat później zmienioną nieco i rozszerzoną jej wersję pt. „Harmonia, dysonanse i sława”. Zmarła w Warszawie 30 sierpnia 1988.

Z nielicznych, niestety, płyt tej naszej znakomitej artystki najcenniejsze z pewnością są nagrania pochodzące jeszcze z lat dwudziestych: „Habanera” i aria z kartami z „Carmen” oraz wielka aria z II aktu „Samsona i Dalili” Saint-SaĂ«nsa. Ponadto w 1979 roku „Polskie Nagrania” w serii „Sławni polscy śpiewacy” opublikowały płytę z kilku ariami z repertuaru sopranu dramatycznego, nagranymi przez Wandę Wermińską dla Polskiego Radia z końcem lat pięćdziesiątych.

Według: „Mistrzowie sceny operowej” Józefa Kańskiego. PWM Edition 1998

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.