16 marca 2002, sobota, 06:41
Izabeli, Oktawii, Hilarego, Juliana – wszystkiego dobrego.
Izabela – opanowana, logicznie myśląca, nigdy nie traci zimnej krwi. Urodzona dyplomatka, która potrafi zręcznie realizować swoje plany i nakłaniać innych, żeby jej w tym sprzyjali. Kochająca, oddana i odczuwająca potrzebę oddawania innym przysług. Tyle książka. Izabela jest obowiązkowo brunetką z brązowymi oczami. Znałam kiedyś Izabelę blondynkę i to było nieporozumienie. To była nieszczęśliwa kobieta, wciąż leciały jej oczka w pończochach i miała łzy w oczach na okrągło. Wszyscy mówili: – Iza! Co się stało? A ona niezmiennie odpowiadała: – Nic. Wszystko dobrze – i trzęsła jej się broda.
Oktawia – to rzadkie imię i raczej imię dla matki. Oktawa to osiem. Osiem to cyfra zgodna i spolegliwa. Osiem to nie tak prędko, to potrwa, także jest trochę spokoju z Oktawią.
Hilary tylko kojarzy się z okularami i rymami w wierszach.
Julian natomiast to imię bardzo interesujące. Imię duszne i gorące. Imię ciche i nocne. Julian to słodki dusiciel. Choć, w literaturze szukając, bywa z nim różnie. Dulski też miał na imię Julian.
Na imieniny dostałam tyle książek. Cudownie. Czytam i czytam nocami.
Dziś premiera. Wczoraj, podczas ostatniej generalnej, tej najważniejszej z publicznością, złamałam obcas na scenie. Wierzę, że to dobry znak. Jestem już naprawdę zmęczona i chciałabym sobie to grać po prostu, co wieczór i dla zwykłych ludzi, a nie dla około-premierowej publiczności. Bo to zupełnie co innego. Cały czas wzdycham: – Niech już oni sobie pójdą i przyjdą ci z ulicy, zwykli.
Ale jestem jednak zdenerwowana, co by nie mówić. Dziś rano obudziłam śpiącego obok mnie męża i zapytałam: – Co robisz? – zanim zastanowiłam się, o co pytam. On spokojnie odparł: – Śpię. Wiesz? – Oczywiście, że wiem, tylko tak pytam.
Do zobaczenia więc w szary dzień teatru, który tak lubię. Dziś trzeba przeczekać. Dobrze, że mam przy sobie Marusia i Władka, to ulga. (Myślę o Marku Kondracie, który gra mojego męża, i Władysławie Pasikowskim, który to reżyseruje, bo reszta obsady, dzieci – Agnieszka Krukówna i Szymon Bobrowski – trzęsą się jak galarety.)
Dobrego dnia.