WOLNOSC JEST TO PRAWO CZYNIENIA TEGO WSZYSTKIEGO, CO NIE ZASZKODZI INNYM. Edmund Husserl
Wczoraj nie wiem jak u Was , ale u mnie był dziwny dzień o zatrzaśnięciach w pomieszczeniach i zgubieniach kluczy.
Mamie zatrzasnęły się drzwi od domu i została na jakiś czas w ogrodzie w szlafroku, bo myśmy wyjechali.
Nasza znajoma, zorientowała się, że mąż wyjeżdżając na lotnisko zamknął ją w mieszkaniu na klucz. Zadzwoniła do sąsiadki, że wyrzuci jej swoje zapasowe klucze oknem i ta otworzy ją z zewnątrz, bo nie wszystkie zamki da się otworzyć od środka, ale sąsiadka, jak się okazało zupełnie niespodziewanie, została też zamknięta w mieszkaniu, przez córkę wychodzącą rano do pracy (córka jest pielęgniarką). Telefonowały więc sobie do siebie i całego świata w sąsiednich mieszkaniach zamknięte, czekając na powrót córki z pracy. Telefonowały, bo u sąsiadki ujawniła się ostra klaustrofobia i żeby przetrzymać…
Jeszcze zabawniej było z pewnym panem na Ursynowie, zatrzasnął mieszkanie a w nim klucze schodząc by wyrzucić śmieci. Błąkał się po podwórku, zastanawiając się, co robić, do kogo z sąsiadów wejść żeby zatelefonować po pomoc, zobaczył go sąsiad z balkonu gdzie palił wyrzucany przez zonę z mieszkania, zaproponował że może go wciągnąć na balkon, ten pan skwapliwie się zgodził, przeprowadzili mozolną, ryzykowną i skomplikowaną operację po czym na koniec, ten pan stał z wiadrem do śmieci, na szczęście pustym, na balkonie sąsiada, w mieszkaniu do którego mógł wejść drzwiami, a jego mieszkanie było nadal zatrzaśnięte i niedostępne.
Żeby tego było mało, my udawalismy sie po obiedzie do teatru, klucze zapasowe do samochodu mojego męża są zgubione, wiemy to wszyscy od dawna i od dawna mówimy ze trzeba cos z tym zrobić, wczoraj szukaliśmy tych jednych jedynych dobrą chwilę, wpadły do kosza na śmieci przy biurku, pewnie bawił się nimi kot…Do teatru zdążylismy cudem.
Byliśmy wczoraj w Narodowym na popołudniówce- „Narty Ojca Świętego” – inteligentne, wspaniale napisane, świetnie wyreżyserowane, przez człowieka który rozumie co to kontakt z publicznością, opowieść, styl, ma radość życia, tworzenia, lubi świat i ludzi i chce się z nimi porozumieć, a lepszym tu określeniem będzie skomunikować, cudownie grane, mistrzowsko z półuśmiechem. Pierwszorzędne przedstawienie. Radość…
Wiosna zimą na świecie, w domu obudziły się muchy, wielu ludzi chorych, bo organizmy wariują, podobno w Wigilie ma być 18 stopni ciepła.
Wczoraj graliśmy ( Teatr POLONIA) nasze „ 3 siostry”, w Chorzowie w Teatrze Rozrywki, dwa razy dla 600 osobowej widowni, ze stojącymi oklaskami wieczorne, dzieci – znaczy, obsada w większości młoda, oszalały z radości i po powrocie gotowe są ofiarować warszawskiej publiczności jeszcze więcej niż dotąd, nie zważając na nic. Nie wiem do czego to dojdzie.
Uczę się i uczę szczęśliwych dni na pamięć….jest trudno, nie wiem czy zdążę.
Jutro, Karaoke w teatrze i kolendowanie z góralami. Już wszędze ubrane choinki. Ja nie ubieram w teatrze bo mi się wydaje że wstrzymam pędzący czas.
Dobrego dnia.