13
Marzec
2002
05:46

dziennik 2002-03-13 05:46:00

13 marca 2002, środa, 05:46

Bożeny, Krystyny – wszystkiego dobrego.

Bożena – uczciwa, wrażliwa, empatyczna. Szczęśliwa, gdy w domu panuje spokój i miłość, cierpi, kiedy zaczynają się nieporozumienia i konflikty między najbliższymi jej osobami. Uczynna, wyrozumiała, ze skłonnością do poświęcania się innym. Wytrwała i odpowiedzialna, solidna i systematyczna. Lubię to imię, mam do niego zaufanie. „Moja droga B” to Bożena. Bożena, Bożena, a swoje wie.

Krystyna – od dzieciństwa niezależna, kierująca się w życiu przede wszystkim własnym zdaniem. Samodzielna, rezolutna, metodycznie dążąca do zamierzonych celów. Ceni sobie porządek, jasne zasady postępowania, jednoznaczny system wartości. Ambitna, dokładna, pracowita – zajdzie wysoko w życiu. Św. Krystyna jest patronką młynarzy i żeglarzy. To nieprzyjemne imię do słuchania. To rrr już na wstępie i sss w środku nieprzyjemne, nawet -yna tego nie złagodzi, bo jest jakieś kalekie. Ale jest w nim jakaś duma i ostateczność.

Agnieszka Osiecka – TULIPANY

Ja jestem czarna, a ty – biała,
Noszę się długo, a ty krótko:
W zielone noce ja płakałam,
Tyś uśmiechała się leciutko.

Za twoje zdrowie piję wino…
Ach, jak to dobrze być Krystyną.

Gdy do drzwi dzwonią, to ja biegnę,
Ty zaś – powoli się podnosisz.
Tajemnic swoich smutnie strzegę….
Ty – wszystko mówisz swej Małgosi.

Za twoje zdrowie piję wino….
Ach, jak to dobrze być Krystyną.

To tobie dają tulipany
Świeżo zerwane, młode, mokre,
A okoliczne stare panny
Jak osty sterczą pod twym oknem.

Za twoje zdrowie piję wino….
Ach, jakbym chciała być Krystyną.

Tak, Agnieszka mówiła do mnie: – Ty to nawet sobie tak pomieszkać w domu umiesz! Ale na dłuższą metę nie byłam dla Niej towarzystwem. Było za nudno. Nic się nie działo!

Serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia imieninowe, za telegramy, listy, znaki. Wczoraj nie pisałam, bo mi się coś zrobiło z komputerem i był u lekarza. Ale wrócił do formy, więc jestem.

Dobrego dnia. Dziś pierwsza próba generalna. Tylko spokojnie.

Ps. Przychodzi klient do restauracji i zamawia:

Klient: – Poproszę pomidorową, ale koniecznie ze zgniłych starych pomidorów, do środka proszę wrzucić kluseczki, ale surowe i ohydne, na drugie befsztyk, ale z jednej strony spalony a z drugiej surowy, ziemniaczki do tego takie źle obrane z czarnymi dziobami, i koniecznie kompocik z truskawek, trzy razy gotowany z dużą ilością dolanej wody.

Kelner: – Ale nie wiem czy to się tak da….

Klient: – A wczoraj się dało?!

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.