11
Marzec
2002
05:36

dziennik 2002-03-11 05:36:00

11 marca 2002, poniedziałek, 05:36

Benedykta, Edwina, Konstantego, Ludosława – wszystkiego dobrego.

A na Konstantego na dzisiaj Agnieszka umieściła taki wiersz:

Z FIOŁKIEM W KLAPIE

Smutni, zmęczeni,
z bilonem w kieszeni,
z fiołkiem w klapie
błądzimy po mapie –
i nic.
Wszędzie są miejsca niedobre,
jakże hodować tam kobrę,
jakże o czwartej z rana
na księżyc patrzeć w piżamach?…
– To nam nie odpowiada.
Wszędzie są miasta nieduże,
pranie się suszy na sznurze,
żona wygania demona,
a zupa jest przesolona –
– to nam nie odpowiada.
Więc smutni, zmęczeni,
z bilonem w kieszeni,
z fiołkiem w klapie
błądzimy po mapie –
– i nic.
Znużeni długą podróżą
Śpimy w „Hotelu Pod Różą”.
W najlepszym hotelu pod różą:
Cienie Balzaka i Konstantego
Po ścianach suną gęsiego,
Milczy kanapa zielona
Nikt nie wypędza demona….
Znużeni długą podróżą
Śpimy w „Hotelu Pod Różą”,
Sny się zlatują i wróżą:
– Wróćcie do domu pod różą
i będzie kanapa i kobra,
i będzie pogoda dobra,
i przyjdą do was wspomnienia,
lecz nie będzie, nie będzie już więcej
balzakowego cienia….
– To nam nie odpowiada.
Więc smutni, zmęczeni,
z bilonem w kieszeni,
z fiołkiem w klapie
znów się błąkamy po mapie –
i nic.

Oj, cała Agnieszka. Czysta Agnieszka. Agnieszka klasyczna. Co tam robi ten Konstanty – nie wiadomo, to znaczy wiadomo, ale….

Ostatni tydzień. W sobotę premiera. Od jutra generalne. Uczyłam się wczoraj znów na pamięć – to zdanie jest dla tych, co za to głównie podziwiają aktorów, że tyle się mogą nauczyć na pamięć. Więc „czyściłam” monologi. Przymiotniki w tym tekście są nie do zapamiętania, dlaczego on popełnił niewybaczalny, bolesny, okropny błąd, że mnie pokochał i będzie za to musiał ponieść karę? A dlaczego nie popełnił błędu okrutnego, dotkliwego, koszmarnego, patrzę w tekst, błąd okazuje się naprawdęokropny, bolesny, oburzający. Dlaczego? Że bolesny rozumiem i to zapamiętuję, okropny jeszcze ujdzie, ale oburzający? A kogo on oburza? Mnie? Tatę? Otoczenie? Jego samego? Nie wiem i dlatego nie zapamiętuję. Decyduję ze niego i to jest może jakieś wyjście. Najbardziej lubię zdanie… w całym moim życiu tylko jeden mężczyzna potrafił mnie naprawdę uszczęśliwić. Co ty na to? Jeden. Tylko…. mój mąż. No nieważne. Powoli, powoli zaczynam nią być.

Dobrego dnia.

W nocy czytałam „Kobiety” Charlesa Bukowskiego, od tego wymiotowania w książce i jego „mrocznego talentu” miałam erotyczne sny.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.