07
Październik
2006
09:10

dziennik 2006-10-07 09:10:00

NALEŻY DĄŻYĆ DO SPRAWIEDLIWOŚCI SŁOWEM I CZYNEM. Heraklit

Wracając do komentowania przeze mnie w dzienniku codzienności politycznej w Polsce, czego się niektórzy z Państwa domagają.

Od zakończenia rządów pana Tadeusza Mazowieckiego to znaczy od momentu, kiedy demokracja jak się wydawało i wydaje nadal zresztą, zapanowała w Polsce w sposób trwały, kiedy zaczęliśmy żyć w wolnym państwie, państwie wolnych wyborów, niezależnych mediów i suwerennych obywateli kierujących się własnymi przekonaniami, podjęłam decyzję, aby nie zabierać publicznie głosu w sprawach politycznych, nie wypowiadać opinii, nie dołączać swojego nazwiska ani wizerunku do żadnej z partii, opcji, akcji politycznej. Łączę się tylko z akcjami społecznymi, charytatywnymi, szczególnie tymi które mają na celu pomoc dzieciom.

Uznałam, że jest to wolny kraj, w którym każdy ma prawo do własnych poglądów, wyznania, orientacji seksualnej. Kraj, w którym demokratycznie przebiegające wybory decydują o tym kto rządzi, a konsekwencje tych wyborów jakie by nie były ponosimy czas jakiś, bo tak chciała większość z nas. Każdy ma prawo glosować według własnego przekonania, a głosują także ci, którzy w wyborach udziału nie biorą, pozostawiając innym decyzje. Ja także glosuję, mam do dyspozycji jeden głos, a to na kogo głosuję, ponieważ jestem osobą publiczną z racji zawodu jest wiadomością tylko dla mnie i moich najbliższych i przyjaciół, to jakie mam sympatie, wyznanie religijne i opcję seksualną także, jest to moją prywatną sprawą nie demonstrowaną w sposób celowy czy szczególny, chyba że stanie się to poza mną.

Żyję w kraju w którym naród, większość, dokonuje takich, a nie innych wyborów i muszę się z tym pogodzić, a co więcej ci ludzie to także moi widzowie. Tyle.

Targają mną emocje i wątpliwości jak i wieloma z Was moi Państwo, nie śpię nocami, oburzam się i martwię, ale uznaję wolę większości, dlatego nie wypowiadam się publicznie i nie pozwalam używać swojego nazwiska w sprawach politycznych. Ce tout. Taką decyzję podjęłam. Świat sztuki jest wolny, cenzura nie istnieje od lat siedemnastu i chcę wierzyć, że tak naprawdę jest i tak będzie. Gdybym uznała, że zostaje ograniczona wolność wypowiedzi w sztuce pewnie zareagowałabym, ale pewnie używając narzędzi dostępnych w sztuce także.

Jak to jest, jacy są politycy, jakie mają programy, co mówią i jak postępują każdy przytomny widzi i w związku z tym ma swój głos do dyspozycji w kolejnych wyborach. Podobno w starszych pokoleniach jest tylko 12 % z wyższym wykształceniem, w pokoleniu które dorasta będzie ich około 40% i to jest moja nadzieja na spokój, rozsądek, mądrość i harmonię.

Pozdrawiam Państwa serdecznie i przypominam, że i Wasz los, ten kraj i mój los także jest w Waszych rękach. Demokracja to nie jest puste słowo, trzeba jej zasady honorować. A ja wypowiadam się jako obywatel, Polka, człowiek, kobieta dokonując wyborów artystycznych i jako aktorka i reżysera a teraz także jako osoba prowadząca współczesny, aktualny mam nadzieję teatr.

PS.1 Dziś w Warszawie dziewięć demonstracji czy marszów jak to jest nazywane. Ja nie pójdę na żaden z nich, boję się tłumu i ludzi powodowanych emocjami często pozaracjonalnymi, ale także dlatego, że moja obecność jak mniemam byłaby znacząca jak wynika z telefonów dziennikarzy, którzy mnie pytają czy i z kim pójdę.

I tyle. Brzydzi mnie polityka taka jaką obserwuję.

PS.2 Zagrałam właśnie z wielką radością dzień zdjęciowy w nowym filmie według scenariusza i reżyserowanym przez Stanisława Tyma pod tytułem „Ryś”. Film jest realizowany bez rozgłosu z ograniczonym dostępem mediów i prasy, to decyzja produkcji i reżysera, którą szanuję. Zamieszczam tylko kilka całkowicie prywatnych zdjęć z planu, które mam nadzieję nic nie zdradzają.

Dobrego dnia w kraju, który wszyscy sobie sami urządzamy i miejmy tego świadomość. Ja dysponując jednym głosem jak i Wy i to jest mój wybór.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.