21
Sierpień
2006
05:00

dziennik 2006-08-21 05:00:00

 

Ślę Pani wciąż to samo, owoce, kwiaty i myśli. Pozwól mi wierzyć, że ta monotonia sprawia Ci jakąś przyjemność. G

Weimar,28 stycznia 1778 – J.W Goethe do Charlotte von Stein

Można by napisać książkę o naiwności kobiet, choć wiele pań pewnie by się oburzyło. Wczoraj usłyszałam historię o takiej, którą złodziej napadł pod prysznicem, bo włamywał się przez okienko do łazienki. Udało jej się wybiec, i zatrzasnąć go w tej łazience, po czym wezwać policję. Tyle tylko, że podczas kiedy czekała na przyjazd policji, złodziej wmówił jej (przez zamknięte drzwi!), że nie jest włamywaczem, że podgląda ją pod prysznicem od lat, bo się w niej kocha i tylko o to mu chodzi, a kiedy przyjechała policja, ona okradziona ale za to szczęśliwa, ostatecznie siedziała w mieszkaniu sama, złodzieja z łupem wypuściła drzwiami i nie dała sobie wytłumaczyć, że to był jednak złodziej. Do dziś nie wierzy, ot tak wziął sobie coś przy okazji, ale to drobiazg.

Inna znowu moja znajoma, mieszkająca w Londynie, złodziejowi, który podawał się za inspektora Scotland Yardu, oddała wszystkie karty kredytowe na dowód swojej tożsamości, bo wmówił jej, że jest podejrzana o handel narkotykami i w związku z tym przyszedł na przesłuchanie do domu (nocą!). Zażądał kilku dokumentów, najlepiej kart kredytowych, i ona natychmiast mu je dała wyjaśniając, która jest najważniejsza, do tego podała adresy i nazwiska najbogatszych przyjaciół, którzy mogą zaświadczyć o jej niewinności, bo prosił żeby to było osoby znane i wiarygodne. Następnie kiedy po wypiciu z nim kawy i zjedzeniu śniadania zadzwoniła do przyjaciół dumna, że przekonała oficera policji o swojej niewinności, ci kazali jej natychmiast zawiadomić prawdziwą policję, najpierw przekonywała wszystkich, że się mylą, potem, że nie może tego zrobić bo się spóźni do pracy, a potem czekając na policję posprzątała wszystko, łącznie z myciem podłóg, żeby nie było wstydu, żeby policja nie natknęła się na bałagan i w ten sposób zatarła wszelkie ślady.

Znam takich, czy podobnych, kobiet wiele, pań o naiwności i dobroci dziecka, sercu roztapiającym się z powodu byle sprawy, byle historii, kobiet gotowych uwierzyć we wszystko i pomóc każdemu w kłopocie, nieszczęściu, potrzebie. Uwielbiam je, czuję do nich wdzięczność za ich naiwność i wiarę w dobroć i bezinteresowność innych, nie chciałabym żeby je nazywano głupimi.

Dobrego dnia.

Och jaki mam ciężki tydzień przed sobą, a Wy?

Ostatnio napadają mnie dziennikarze bez przerwy i na nowo z powodu pisania dziennika internetowego, bo teraz podobno wielka moda tyle, że wśród polityków. Nie wiem. Ja jestem weteranką „ruchu” to już sześć lat. We wrześniu minie szósty rok od momentu, kiedy zrobiłam pierwszy zapis na mojej stronie internetowej, w związku z tym, co mnie obchodzą sezonowe mody? Tu chodzi o poważną zaszłość z wieloma ludźmi, tu chodzi o przywiązanie i przyjaźń, o bycie razem w dobrych i złych momentach. Co nas obchodzą chwilowe mody czy wyborcze interesy? Tu chodzi o życia styl i treść. A słowo naiwność a propos tego, co napisałam wcześniej, też przez te sześć lat słyszałam wiele razy.

Dobrego dnia.

Wczoraj byłam w odwiedzinach w pewnym domu. Zobaczcie jakie tam zdjęcie wisi na ścianie.

Co do sprawy teatru i budowy itd… zajmują się tym prawnicy, ja już nie mam siły.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.