06
Sierpień
2006
07:25

dziennik 2006-08-06 07:25:00

 

 

Najukochańsza serce nie mówi mi czy jutro Cię zobaczę i jest niespokojne. Ale że jest napisane, jeśli się nawrócicie, a uspokoicie, zbawieni będziecie, więc chcę być spokojny. Addio.

Weimar, połowa sierpnia 1776 – J.W Goethe do Charlotte von Stein

W piątek jechaliśmy z mężem na Festiwal Szekspirowski na Wybrzeże, żeby obejrzeć Otella Niemców, tak padało, było tyle wypadków i takie korki, że dojechaliśmy dopiero na drugi akt. Tam zobaczyłam Otella, obalonego wodza, starego człowieka, który się zakochał w nimfetce, co moim zdaniem zmniejsza znaczenie i problem zapisany przez Szekspira, bo jest on o wiele większy i poważniejszy niż swędzenie członka i problemy starości. Kiedy Otello jest szczęśliwy, silny, młody, wspaniały i śmiertelnie zakochany i kochany wzajemną królewską, dojrzałą spokojną, piękna i głęboką miłością  i to jest  zniszczone przez byle słowo, byle pomówienie, przez podłość ludzką, wtedy jest sprawa… Trochę się zdenerwowałam i poszliśmy spać, a wczoraj wracaliśmy przez Polskę, pełną deszczu i zamkniętych dróg z powodu wypadków, ale piękną.

Wieczorem odwiedziliśmy poetę z żoną w ich gnieździe. Rozmawialiśmy jak zwykle gorzko o Polsce i długo Szekspirze, poeta (co sam powiedział) bardzo się zmienił na starość, zajął się sprawami duchowymi, a Otello (Murzyn, czego w niemieckiej inscenizacji nie ma) zdaniem poety jest także o tym, że każdy z nas jest inny, że nie jesteśmy wszyscy podobni, tacy sami, co nam się wmawia i trzeba zaakceptować inność drugich i uszanować ją. W każdym razie Otello  jest wiecznie aktualny. Nocą spaliśmy niespokojnie z powodu burz i kłębiących się myśli.

A teraz chcę powiedziec jedno wyraźnie, choć przysięgłam sobie że na tematy polityczne wypowiadać się nie będę od kiedy jest „demokracja”:

Ja jestem przeciwna lustracji!!! Gdyby to ode mnie zależało, kazałabym spalić wszystkie archiwa żeby nikt już nigdy do tego nie wrócił. Było jak było, zapomnijmy, zacznijmy na nowo i sądźmy się po czynach dzisiejszych. Nie wracajmy do tego podłego czasu…

Jeśli się nawrócicie a uspokoicie, zbawieni będziecie…(przypomniał Goethe w liście cytowanym u góry)…

Nie dochodźmy, przekreślmy, darujmy, zapomnijmy. Ja nie chcę wiedzieć, kto, jak i co było, nie zabierajcie mi mojego spokoju i trudem wypracowanej harmonii. (Na marginesie ja mam startus poszkodowanej żeby była jasność. )

Idźmy do przodu i nie zajmujmy się przeszłością i zemstą. I tak za chwilę te pokolenia umrą. Nie traćmy czasu. I pamiętajmy, jak mówi mój mąż, że i Mickiewicz i Kościuszko podpisali kiedyś lojalkę i współpracowali, a Romuald Traugutt był ulubionym oficerem cara i tłumił bezwzględnie powstanie węgierskie.   

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.