Obecność jest i pozostanie wszystkim! Cóż mi to pomaga, że Pani jesteś gdzieś na świecie, że myślisz o mnie? Bark mi Jej na każdym kroku, wałęsam się cały dzień z kąta w kąt i jest mi smutno. Addio
2 lipca 1776 – J.W Goethe do Charlotte von Stein
29 lipca 2006, sobota – telefon od Sławomira Pietrasa – aktualnie dyrektora opery poznańskiej, mojego serdecznego przyjaciela.
9.56 – Halo, Słuchaj, jestem w Będzinie, moim jak wiesz rodzinnym mieście, na targu staroci i muszę ci coś powiedzieć… i nie wiem jak… są tu… twoje książki… na wyprzedaży! Zaraz… poczekaj, przeczytam ci tytuł …”Różowe tabletki na uspokojenie”… Więc są tu twoje książki na stoisku z lekturami z drugiej reki! Na targu staroci! Wykupię wszystkie i schowam do bagażnika, żeby się o tym nikt nie dowiedział! Są po 3 złote! Nawet głośno o tym zdarzeniu mówić nie będę żeby mnie nikt nie usłyszał! Kupuję je wszystkie, chowam do bagażnika, żeby się nie rozniosło!
– Sławek, podarowałam Ci tę ksiązkę, przeczytałeś ją kiedyś w pociągu i do mnie dzwoniłeś… te książki zostały wydrukowane w ilości 150 000 egzemplarzy i dołączone rok temu do jednej z gazet, cały pakiet z gazetą kosztował 3.50.
– Nie mów! Nawet mi nie mów! Nawet nie chcę tego słuchać! Wykupię je i nie będzie śladu! A ja będę milczał jak grób!
10.20 – Halo, Kochanie! Na kilku straganach je znalazłem! Kupuję wszystkie! Przejdę teraz przez cały targ i wykupię co do jednej! Nie zostanie śladu. Co to by było gdyby się ludzie dowiedzieli! Po 3 złote! Na targu staroci!
10.30 – Halo, Słuchaj, nie uwierzysz! Są też unikatowe płyty Magdy Umer!!! Na wyprzedaży! Jeszcze nie pytałem po ile! Nie możemy na to pozwolić – niech będą po ile chcą, starguję na 3 złote, kupuję i do bagażnika. Acha od ciebie jest tańszy tylko Engels!
11.00 – Halo, jadę już w kierunku Poznania. Mam w bagażniku twoje książki, w dużej ilości, wykupione co do jednej i płyty Magdy Umer, też wszystkie z całego targu. Wstydu nie będzie. Katastrofa zażegnana. A ja gdyby mnie nawet torturowali nie wydam sekretu. Gdyby przypalali pięty! Kamień! Grób! Mam też książkę Engelsa, no trudno. W każdym razie możecie się obie nie martwić, zrobiłem, co do mnie należało i świat się o tym nie dowie ani niedobrzy ludzie. Odezwę się jak będę jechał w stronę Warszawy, może pod koniec miesiąca. Jeszcze kilka festiwali przede mną i może pojadę odetchnąć. Bądźcie obie spokojne. Spełniłem swój obowiązek. Czuwam. Wszystkiego dobrego.
Ja go uwielbim! Uwielbiam! mam do Niego taka słabość!
Przeczytałam ostatnią książkę Hanny Krall „Król kier znów na wylocie” – cóż to za książka! Jedna z najpiękniejszych i najważniejszych w moim życiu. Wspaniała. Wspaniała. Wspaniale napisana. Zakomponowana w sposób absolutnie mistrzowski. Jak zwykle u pani Hanny oszczędna. Sa w niej tylko słowa potrzebne, a nawet niezbędne. Z zestawienia dwóch słów rodzi się kosmos, a czasem małe krótkie pozornie niewinne zdanie uderza jak pejcz po twarzy i zostaje piekąca rana na długo. Przymiotnik chwyta za gardło… Zostawia czytelnikowi wielki margines na wyobraźnię, wpisanie własnych emocji, skojarzeń i refleksji, myśli i uczuć podsycanych przez każde zdanie opowieści, każde wyznanie bohaterki…
Wspaniała! O kobiecie, o losie, o uczuciu, o czymś, co jest nie do opowiedzenia właściwie, nie do sformułowania, a tak ważne i częste, tak bolesne i ulotne … A tu tak piękne i precyzyjne! Co to za książka!!!
Wielkie, wielki ukłony pani Hanno. Najgłębiej się Pani kłaniam! Z wdzięcznością i wielkim szacunkiem.
Wczoraj miał 80 urodziny pan Jacek Bocheński, moja inna miłość.
A teraz coś co jestem winna, weszłam na fORUM i przeczytałam wpisy pod takim hasłem WSPARCIE DLA KJ – PROTEST PRZECIWKO WSPÓLNOCIE. Bardzo, bardzo dziekuję.
W poniedziałek wieczorem kolejne spotkanie Lokatorów z panem Burmistrzem, z naszym Zarządem Fundacji i architektami. Ja będę w tym czasie grać ostani raz w tym sezonie.
Dobrej niedzieli.