28
Lipiec
2006
12:57

dziennik 2006-07-28 12:57:00

Postaram się zapanować nad sobą i nie widzieć Pani dziś, jeśli zdołam, aż do wieczora. Cóż więcej mogę powiedzieć? Pani, wiesz wszystko!

13 czerwca 1776 – J.W Goethe do Charlotte von Stein

Wróciłam.

W Chorzowie tłumy na wszystkich naszych przedstawieniach i Teatr Polonia nazywają „zjawiskiem”.

Staram się teraz trochę uspokoić i odpocząć. Choć o niczym innym nie mogę myśleć jak o tych problemach remontowych. Jestem najnudniejszym kompanem świata, mówię o jednym i na nowo, co chwilę wracam do tematu, zamknęłam się, więc w Milanówku z towarzyszkami, których to w ogóle nie interesuje, więc nie mówię o tym, bo nie ma, po co i do kogo. Słodkie to towarzystwo, moja matka i moja wnuczka Jadzia. Co to za dwójeczka Pań! Właśnie kompletuję słownik Jadzi przy pomocy mojej mamy:

Kot – jam

Pies – pi

Choć – oć

Prababcia, czyli moja mama – Baboś

Babcia, czyli ja – Baba

Adam – Dam

Jędrek – Dek

Marysia – mama lub brum brum co znaczy – nie ma mamy pojechała samochodem.

Robert – tata lub cy co znaczy robi zdjęcia, jednym słowem nie ma go bo pracuje.

Lena – Łała

Jeść – am

Pić – pi ( myli się z psem i z – chcę siusiu)

Mleko – lam

Jadzia – Adzia lub Bebi zależnie od nastroju…

Dziś w Polonii koncert Małgosi Walewskiej, bardzo jestem go ciekawa. Małgosia oprócz śpiewania swoich popisowych arii postanowiła po prostu mówić o sobie, o swoich przygodach zawodowych, o śpiewaniu, o muzyce.

Do końca sezonu jeszcze gram cztery razy „Skok..” i odłączamy prąd żeby zacząć montować nowe przyłącze, większej mocy.

Co do konfliktu z lokatorami z podwórka, o który wszyscy pytają, protest skierowany jest przez architekturę śródmieście do tego słynnego, czegoś odwoławczego jako bezasadny, a tutaj na linii – Teatr – Burmistrz – Wspólnota, sprawy są podobno w trakcie mediacji, nie znam szczegółów, bo się wycofałam z czynnego udziału w tychże, zbyt emocjonalnie to traktuję, każde słowo, każdą uwagę, każdą pretensję do mnie. Gdyby to był państwowy inwestor wszyscy siedzieli by cicho, a ja jestem atrakcyjnym obiektem do wylewania na mnie osobiście pretensji i żalów. Nasi architekci opracowali i narysowali plan podwórka z którego wynika, że lokatorzy tracą ostatecznie jedno, słownie jedno miejsce parkingowe, w zamian nasza publiczność nie wchodziłaby do teatru przez bramę, a od ul. Marszałkowskiej i nie przechodziłaby przez podwórko tylko szklanym korytarzem. Nie wiem co lokatorzy na to, wyłączyłam się z negocjacji. Boję się, że chodzi tylko już o to kto kogo, bez żadnych racjonalnych powodów, bo płaszczyzna na której dyskutujemy jest poniżej wszelkiego poziomu.

Teatry w tym kraju często budowali ludzie wielkim wysiłkiem, z datków osobistych, inicjatywy wspólnot, społeczności lokalnych, zakładanych w tym celu komitetów społecznych, obywatelskich ruchów. Na poznańskim teatrze jest napis – Naród Sobie. Tu społecznego myślenia nie ma wcale. My jesteśmy traktowani jak ludzie, którzy działają w jakimś niejasnym acz podejrzanym interesie.

Dobrego dnia.

 

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.