15
Lipiec
2006
09:00

dziennik 2006-07-15 09:00:00

 

NAJLEPIEJ WSZYSTKIEGO W MIARĘ. Heraklit z Efezu.

 

No i dziś premiera. Dziwne to będzie, i już jest, doświadczenie. Muszę się dużo nauczyć. Ta formuła spektaklu wymaga ode mnie czegoś zupełnie innego. Spektakl będzie się pewnie kształtował jeszcze długo, widzowie będą mnie uczyć jak go prowadzić i na co zwracać uwagę. Na razie te wieczory uczą mnie przede wszystkim, jak to ładnie nazwała wczoraj Magda Umer, czułości do ludzi. Czułości.

Mimo czterech prób z publicznością, nie umiem się jeszcze do końca w tym znaleźć, i to potrwa… to będzie trwało – jak mówi bohaterka opowieści. Peszy mnie to, że widzę twarze ludzi i od razu wiem, co czują. Widzę ich oczy. To zupełnie nowe doświadczenie. Szokujące. Ten kontakt z publicznością powoduje, że peszę się, gubię rytm, wypadam z konwencji, co chwila jakaś inna myśl z zewnątrz, refleksja ogólniejszej natury zbija mnie z pantałyku, wpadam do czarnych dziur, panikuję i nie wiem, co dalej. A przecież wszystko wydawało się tak proste. Nie panuję nad całością a usilnie dodatkowo staram się mimo wszystko „uszlachetniać” środki wyrazu, co nie jest łatwe w tej konwencji.

No nic, będę się uczyć i mam nadzieję, że po 5, 10 spektaklach stanę mocno na nogach, a wtedy rozluźnię się i zacznie się prawdziwa, subtelniejsza zabawa i „flirtowanie” wzajemne. Cieszy mnie to, że czuję potencjał w tych wieczorach, przeczuwam jak to może być… jeśli wszystko się dobrze ułoży, intuicyjnie wyczuwam przyjemność i zabawę jaką można dzięki tej formule osiągnąć.

Dziś jeszcze raz próba. Przed premierowym, pierwszym oficjalnym pokazem. Jeszcze zmiany. Jeszcze szukanie, relacji z muzykami i porządkowanie dźwięku i światła.

Szczęśliwie tekst mnie samą coraz bardziej bawi…a publiczność, co najważniejsze, i czego baliśmy się najbardziej, chętnie się włącza i wydaje się bawić i być zadowolona.

Dziękuję za wszystkie listy i życzenia powodzenia. Dziękuję.

Dobrego dnia.

Usłyszałam wczoraj taki żart. Okrutny:

Polak złapał złotą rybkę, a ta w zamian za wypuszczenie obiecała spełnić jego marzenie, powiedziała tylko: „Pamiętaj wszystko o co poprosisz, twój sąsiad dostanie ode mnie podwójnie”.

Poszedł Polak do domu i mysli: „Chciałbym nowy samochód, no ale wtedy sąsiad dostanie dwa samochody. Chciałbym więcej pieniedzy, ale wtedy sąsiad dostanie dwa razy tyle. Może nowy dom? Wtedy on dostanie dwa domy. Po co mu dwa? Jeden sprzeda…”

Nastepnego dnia Polak poszedł na umówione spotkanie ze złotą rybką i prosi: „Rybko wyjmij mi jedno oko.”

Jeszcze raz dobrego dnia. Podwójnie dobrego dnia.

(Odpowiadam pewnej pani na wczorajsze pytanie, co to za zapach, bo nam przerwano i już nie wróciłam – to SUN, Jil Sander. Słońce wciśnięte do butelki. W Polsce prawie nie do dostania, gdzie indziej – jedne z tańszych i łatwiej dostępnych perfum. Choćby na lotniskach)

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.