WIERZĘ W POEZJĘ, MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ – DLATEGO WŁAŚCIWIE WIERZĘ W NIEŚMIERTELNOŚĆ. Parmenides
Wrócił Nasz Mąż, jak mówimy w teatrze Polonia. Wrócił, po długiej nieobecności. Przejmie prowadzenie remontu, a my się trochę będziemy mogli tej sprawie rozluźnić.
Wczoraj nowoprzybyły mąż mówi do mnie:
– Zrobiłaś mi podczas mojej nieobecności duży debet na koncie.
– Tak, bo teatr potrzebował pieniędzy.
– Rozumiem.
– Wiesz, że na festiwalu w Karlowych Warach mówi się że powinnam dostać nagrodę za rolę w filmie pana Barańskiego?
– No, jesteś jak Król Midas, po prostu- czego się dotkniesz zamienia się w złoto, byleś tylko z głodu w związku z tym nie umarła, jak on.
Dobrze, że wrócił, potrzebna Jego trzeźwość osądu rzeczy i poczucie humoru. Wczoraj był na mojej próbie „Skoku z wysokości”:
– No i jak? Jak ci się podoba?- zapytałam mimo że słyszałam jak chrapie w swoim krześle.
– Część przespałem, bo wiesz ta różnica czasu, wciąż mogę się pozbierać, ale….bo ja wiem….. ludzie się w każdym razie zdziwią. Ja się najpierw zdziwiłem i dopiero potem zasnąłem.
No, i dobrze, że wrócił.
We wtorek przychodzą pierwsi ludzie, pierwsza publiczność, bo muszę ćwiczyć jak najwięcej z ludźmi, piętnastego oficjalna premiera. Ale w ten poniedziałek jeszcze ostatnie Karaoke w tym sezonie. Magda wybrała trzy trudne i piękne piosenki – Pod papugami, Zachodni wiatr i Wakacje z blondynką. Będą niespodzianki, szykują się w każdym razie. ( www.teatrpolonia.pl)
Dobrego dnia. A ja dołączam kilka zdjęć, które Nasz Mąż zrobił na Florydzie. Takie zdjęcia ot, wakacyjne. Jak jechał na lotnisko mijał znaki drogowe – Uwaga na przechodzace lamparty – koloryt lokalny można powiedzieć. Nigdy nie byłam na Florydzie i na razie się nie wybieram, siedzę na budowie Marszałkowska 56.