22
Kwiecień
2006
08:01

dziennik 2006-04-22 08:01:00

ZMYSŁY UPODABNIAJĄ CZŁOWIEKA DO ZWIERZĄT, ROZUM – DO BOGÓW. Platon

Ostatnie dwa dni spędziłam z panią Natashą Parry legendarną Raniewską z przedstawienia Petera Brooka. Pani Natasha przyjechała na moje zaproszenie, na rozmowy w sprawie Jej reżyserii na otwarcie dużej sceny w teatrze Polonia. Zdecydowała reżyserować „Trzy siostry” co mnie nadzwyczajnie ucieszyło, nie przestraszyła się widokiem budowy i uwierzyła że scena będzie gotowa na premierę jej Czechowa. Jest wspaniałą pełna uroku panią, którą bardzo zajął jak sama mówi „jej późny debiut reżyserski w teatrze Polonia”, po tylu latach zawodowych działań obserwowania poczynań i zmagań męża Petera Brooka, po rozmowach z córką młodą reżyserką Iriną Brook, i po tylu latach jej przemyśleń i grania. Rozmawiałyśmy o polskich aktorach, o ewentualnej obsadzie, o aktorach francuskojęzycznych, o postaciach w sztukach Czechowa, o ich charakterystyce, wieku postaci z „Trzech sióstr”, temperamencie, cechach fizycznych, rozmawiałyśmy, rozmawiałyśmy bo to na mnie spada w tej chwili opieka nad przyszłym projektem, to ja musze przygotować dla pani Perry propozycje obsadowe. Te rozmowy, to i dla mnie i dla Niej podróż sentymentalna, ja debiutowałam Maszą, lata temu dokładnie w roku 1975 w spektaklu telewizyjnym Aleksandra Bardiniego, dla Niej to kolejny Czechow, wspomnienia, pochodzenie rosyjskie, dziadek wspaniały aktor moskiewski, ojciec, matka, tłumaczenia sztuk Czechowa na francuski…wspomnienia, wspomnienia. Ja Jej Raniewską znam w każdym geście, mam od lat w domu kasetę wideo z tym słynnym przedstawieniem i jej interpretacją, za każdym razem robi na mnie wrażenie jak pomyślała o tej roli i jak ją grała, Jej czułość, piękna słabość mnie wciąż porusza.

No nic, nie piszę więcej, dwa dni ze wspaniałą panią, pierwsze dwa dni, które zaowocują być może niespodziewanym spektaklem, pracą Natashy z polskimi aktorami, pracą metodą warsztatową, jaką planuje. Miejmy nadzieję, że tak będzie, miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze a przede wszystkim wspaniale , że widzi Ona obsadę do tego projektu tak młodą. Rzucam się do komponowania tej obsady i zaczynamy nową podróż artystyczną, czułą i delikatną , co wiem po dwóch dniach spędzonych z panią reżyser. Znów będzie o kobietach, tyle, że teraz inaczej, zupełnie inaczej…A kiedy Ona wczesna jesienią  zacznie z aktorami Czechowa ja z Piotrem Cieplakiem oddalę się do Becketa którego premiere planujemy na koniec roku, i tak spędzimy jesień w tym kraju zmian politycznych i zawirowań społecznych.

Dobrego dnia.

Dziś ja inhalacje, szpital bo prawie nie mówię – znów struny spuchnięte, znów zmęczone gardło, tym razem podobno to już nie żarty, mam dwa dni leżeć, przede wszystkim przespać bez przerywania co najmniej osiem godzin, brać lekarstwa wzmacniające struny i jutro zagrać w Szczecinie a w poniedziałek w Koszalinie. Jak twierdzi lekarz, mam grac tak jak jest, nic już się gorzej stać nie może, będę miała chrypę, i chory głos, ale zmiana tym razem nastąpi dopiero po długim i żmudnym leczeniu połączonym z fizykoterapią. A na razie skoro nie mogę zamilknąć na dłużej mam grać takim głosem, tylko mam się starać choć prywatnie nie mówić czy raczej mało mówić, ale i ja i pani doktor wie że to niemożliwe.

W teatrze w tym tygodniu gra Kasia Figura swoje badania nad ukraińskim seksem, potem znów „Darkroom” Wojcieszka , w sobotę 29, rano nowy spektakl „ Pchła szachrajka” dla dzieci i wieczorem mój koncert piosenki z teatru ( no ciekawe, tym głosem, to może być niespodzianka ) a następnego dnia 30-tego premiera Mis HIV u nas , w zmienionej wersji. Zawrót głowy. A 8 maja drugie z kolei Karaoke w teatrze, czyli Magda Umer i historia wielkiej polskiej piosenki z niespodziankami. Wiem, że Teatr przyjmuje zgłoszenia do śpiewania a na stronie teatru wszelkie informacje.

Dobrego dnia.

Dla mniej wtajemniczonych pozwalam sobie zamiesić co następuje:

Natasha Parry, jedna z najwybitniejszych aktorek świata. Żona wizjonera teatru, Petera Brooka, matka reżyserki Iriny Brook.

Karierę rozpoczęła w wieku 12 lat w teatrach londyńskich. Później grała z Johnem Gielgudem, Alekiem Guinessem, Rexem Harrisonem i Orsonem Wellsem (grała Kordelię
w „Królu Learze”, Leara grał Orson Wells) w dramatach Roussina, Anouilha, Giraudoux, Szekspira, Eurypidesa, Ionesco, Moliera, Sofoklesa, Shawa i innych. W 1967 roku zamieszkała w Paryżu, gdzie została zaproszona przez Petera Brooka i dołączyła
do prowadzonej przez niego grupy International de Recherches Théâtrales, z którą pracowała w Paryżu, Afryce, w Iranie, Australii i w Stanach Zjednoczonych. We Francji pracowała
z wieloma reżyserami, m.in. Andreasem Voutsinasem („Noc Iguany”), Jean-Marie Simonem („Kabała i Miłość”) i jednym z największych tancerzy i choreografów baletu, Mauricem Bejartem.

Stworzyła wybitne role w wielu spektaklach Petera Brooka, m.in. „Cin Cin”,
gdzie partnerował jej Marcelo Mastroianni, „Twoja dłoń w mojej” z Michelem Piccoli, „Radosnych dniach” Becketta, które zagrała ponad 350 razy we Francji i na świecie.

W czasie całej swojej kariery wracała zawsze do Anglii, gdzie zagrała wiele wybitnych ról, m.in. Klitajmestrę w „Elektrze” w Royal Shakespeare Company w reż. Deborah Warner, Gertrudę w „Hamlecie”.

Dramatopisarz Rezo Gabriadze napisał specjalnie dla niej sztukę „Quelle Tristesse, La fin de l’allée”, którą zagrała w Teatrze Vidy.

Zagrała w kilkudziesięciu filmach. Najbardziej ceni sobie ”Pana Ripois” Rene Clementa
z Gerardem Philippem, „Hollywood Midnight Lace” z Doris Day, „Romeo i Julię” Franco Zefirellego, „Spotkania ze znaczącymi ludźmi” Petera Brooka.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.