3 marca 2002, niedziela, 08:02
Kunegundy, Maryny, Gerwina, Pakosława – wszystkiego dobrego.
Wszystkiego dobrego dla solenizantów i wyrazy współczucia z powodu imion, no oprócz Maryny, bo to piękne, piękne imię. Ale Pakosław nie ma lekko z tym imieniem.
Siadłam do komputera dzisiaj – mimo że czuję się po tym tygodniu pracy jak „ziemia do kwiatów” – tylko dlatego, żeby napisać kilka zdań oburzenia wobec tego, co dzieje się w polskim sejmie. Jestem oburzona, mam dosyć, nie chcę tu być, protestuję i pytam, gdzie jest granica chamstwa, głupoty i bezczelności, złej woli i braku odpowiedzialności, a także, jak głęboko jeszcze można dotknąć czyjąś godność, honor i wolność. Gdzie są te wszystkie granice? Bo mam wrażenie, że tam, wśród tych ludzi decydujących o naszym życiu i wypowiadających się w naszym imieniu, one nie istnieją. Wypisuję się z narodu. Jestem tylko sobą. Sama.
Dobrego dnia i tylko dla tych, którzy są oburzeni tak jak ja. Niestety mam wrażenie, że nie jest nas dużo.
Wczoraj w kinie przespałam bosko, ze zmęczenia a nie znudzenia, całą „Klątwę skorpiona” Woody Allena, i mąż mi to potem opowiedział. Podobno słodki film, z zabawnymi dialogami, które zarzynane są przez napisy. No, w każdym razie muzyka do snu znakomita.
Dobrego dnia.