ZACHĘTA WIĘCEJ WARTA JEST OD NAKAZU. LEPIEJ DWA RAZY POPROSIć, NIŻ RAZ ROZKAZAĆ. Demokryt
No, mój panie Domokrycie, nie całkiem, bo jest wielu ludzi, a mam wrażenie, że jest ich coraz więcej, których Pan może prosić i prosić, zachęcać i zachęcać, dawać do zrozumienia delikatnie i taktownie, żartem i aluzjami, grzecznie i wielokrotnie, a oni nic… są tacy panie Demokrycie, którzy rozumieją niestety tylko polecenia i to nie zawsze. Jak ja się brzydzę poleceniami! O ile wolałabym…!
Przedwczoraj widziałam pokaz „Darkroomu” a wczoraj próbę „Badań terenowych nad ukraińskim seksem”, na który to spektakl w niedzielę wchodzi pierwsza, na razie zaprzyjaźniona, publiczność. No, muszę Państwu powiedzieć, że widzów czekają emocje… i jeden i drugi tytuł nie przejdzie bez zamieszania… Młodzież jest delikatnie mówiąc kategoryczna i bezkompromisowa, mówię teraz o Małgosi Szumowskiej i Przemysławie Wojcieszku, reżyserach tych tytułów. No nic, premiery już wkrótce… zobaczymy.
A ja wczoraj przeżyłam prawdziwy moment zaskoczenia. Ostatnio do teatru zaczęli przychodzić „inaczej wygladający widzowie”. Razem z zapowiedziami tych nowych „bardziej młodzieżowych” tytułów, szczególnie kiedy zaczęliśmy sprzedawać „Darkroom” Wojcieszka publiczność chętna do zakupienia biletów znacznie się zmieniła. Wczoraj wchodzę do holu teatru i przy kasie widzę dwóch młodzieńców-irokezów, ufrabowanych na zielono i żółto, z krokiem w kolanach i lekkimi tatuażami w co „poniektórych” miejscach, jak mówi moja gosposia – Mieli w co poniektórych miejscach takie wytatuowane motyle – tak by się wyraziła. Powiedziałam „dzień dobry” i przeszłam ostatnio przyzwyczajona do tak wyglądającej teatralnej widowni. Już się oddalałam kiedy usłyszałam -„Na Shirley Valentine osiem poprosimy”. No, no… chyba się załapałam na „Darkroom”!!!
Dobrego dnia.