Jestem tu „przejazdem”, na chwilę. Wczoraj widziałam w Londynie w teatrze sztukę, którą która chciałabym wystawić w teatrze Polonia, i chciałabym w niej zagrać, jeśli wszystko dobrze pójdzie i zdołamy zbudować dużą scenę, bo nadaje się tylko na dużą, nasze małe Fioletowe Pończochy jej nie pomieszczą. Tekst jest o tym, że warto mieć marzenia i trzeba je realizować żeby być szczęśliwym, nawet wbrew wszystkiemu i wszystkim. Byłaby świetna na sylwestrową premierę 2006/2007. Byłby to królewski prezent dla publiczności, gdyby się udało. Zobaczymy. Spotkałam się z autorem i Maureen Lipman, aktorką ( znacie Ją choćby z filmu Romana Polańskiego „Pianista”). Pani Maureen gra w tej sztuce teatralnej postać Florence Foster-Jenkins, bo o niej opowiada ten utwór. Wyobrażam sobie, że u nas, dla naszej publiczności, trzeba by to zrobić jednak troszkę inaczej, a ja, wydaje mi się, że wiem jak ją zagrać dla nas. Wiem też, kto mógłby ze mną grać i kto powinien to wyreżyserować, ale nic nie piszę, bo Oni tego jeszcze nie wiedzą. Zobaczymy.
Na razie znikam, a Wam zostawiam w naszym teatrze „Stefcię Ćwiek w szponach życia” z Agnieszką Krukówną jako Stefcią, Zosią Merle, Wiolą Arak i Michałem Pielą. Bawcie się z Nimi szampańsko.
Dobrego czasu.