UMARŁ PAN MAREK PEREPECZKO. JANOSIK ZAWSZE DLA NAS BĘDZIE MIAŁ JEGO TWARZ I JEGO UŚMIECH.
Moi Drodzy, ma prośbę, znów wznawiam Shirley… grałam ją 15 lat, około 500 razy, w deszczu, w słońcu, zimą, latem, smutna, rozbawiona, zmęczona, wypoczęta, w ciąży i tuż przed porodem, w najróżnieszych sytuacjach życiowych i na różnych etapach mojego życia, w Warszawie, w Powszechnym i w całej Polsce, w Ameryce, Australii i Zakopanem choćby… to pamiętam bo tam niespodziewanie trzy razy pod rząd, jak tego chciała publiczność. Przychodzili do mnie ludzie przez te wszystkie lata do garderoby i opowiadali, że Shirley ogladają kolejny raz, że w jakiś sposób wpłynęła na ich życie, na decyzje, zmiany, nastawienie do ludzi i świata… teraz premiera w moim teatrze, na święta, na gwiazdkę, na wspólną zabawę i radość, mam nadzieję moją i Waszą… czy moglibyście napisać mi o tym spektaklu coś od siebie, ale nie o mnie, nie o samym spektaklu, nie… o Was w związku z tym spektaklem, o przypadkach, zdarzeniach… jak się wasze historie, wasze losy, wasz moment życiowy z tym spektaklem splotły. Ośmielam się o to prosić bo wciąż zdarza mi się spotykać ludzi, ktorzy mi opowidają swoje historie w kontekście właśnie spotkania tearalnego z moją Shirley… Chiałabym to gdzieś zamieścić, wydrukować, mieć… zatrzymać. Jeśli napiszecie do mnie tu do korespondencji na stronę jednocześnie będę rozumiała, że jest to także pozwolenie na ewentualną publikację.
Serdeczności i dobrego dnia.