NIGDY CZŁOWIEK DOBRY NIE POROZUMIE SIĘ Z GŁUPCEM. Zenon z Elei.
Od jakiegoś czasu przychodzą na adres naszego powstającego teatru Polonia oferty od aktorów, muzyków, scenografów, pracowników technicznych, reżyserów, z propozycjami współpracy, pomysłami, gotowymi spektaklami, które nie mają gdzie się pokazać w Warszawie itd. itd. tworzy się poważna teczka z ofertami ludzi, którzy w przyszłości chcieliby z nami pracować. Ja, na telefony, listy, zapytania odpowiadam, że jeszcze jest za wcześnie, że to jeszcze potrwa, że budowa, że remont, że nie wiem kiedy, że tego nie można w zasadzie przewidzieć, że… itd. itd. Jedna młoda aktorka była od jakiegoś czasu wyjątkowo niecierpliwa, skądś zdobyła mój prywatny numer telefonu komórkowego i wiecznie dzwoniła – że przyjedzie, że się zaprezentuje osobiście, może zagrać przede mną kawałek jakiejś roli itd. itp. że ona tam gdzie jest nie ma szansy na rozwój… Ja cierpliwie tłumaczyłam, że na razie nie ma co, że mam inne problemy, że nie chce jej narażać na podróż, że będzie jeszcze czas, że jak będzie my tworzyć obsady to zawiadomię, będą przesłuchania a teraz nie ma na razie nawet miejsca żeby się spotkać itd. itp. Jednak ta nie dawała za wygraną, więc ja zrezygnowana wreszcie umówiłam się z nią, w budowanym teatrze, w południe, na spotkanie i chwilę rozmowy. – Będę prosto z pociagu – oświadczyła na zakończenie rozmowy. Umówionego dnia owa młoda dama, szukała mnie „na budowie”, stałam, na przyszłej scenie właśnie i rozmawiałam z wykonawcami, widziałam ją jak wchodzi…stanęła , rozejrzała się, popatrzyła i nagle wydobyło się z niej szczere i głośne:„ O K***A!!!” a ja na to: – „A nie mówiłam, że za wcześnie?” I wtedy przypomniał mi się stary żart o „zawodowym” aktorze:
Do aktora dzwoni kolega:
– Słuchaj, jest robota – od razu o tobie pomyślałem, bo jesteś zawodowcem, profesjonalistą, zawsze można na ciebie liczyć!
– Bez dwóch zdań – jaki problem – Jestem w trudnej sytuacji, do grobowej
deski będę wdzięczny. A co to za rola?
– Wiesz, niezbyt duża, jedno zdanie…
– Jedno zadnie? – nie ma problemu. Wiesz, brak kasy.. A jakie zdanie?
– „Już słyszę armat huk!”.
– „Już słyszę armat huk!”? – Świetnie. Zgadzam się. To gdzie?
– W środę podejdziesz do „Małego [Teatru]”, zapytasz tam o
reżysera.
– Znakomicie!
W środę aktor przyszedł do „Małego”, odnajduje reżysera, a ten do aktora:
– Jest pan zawodowym aktorem? Niech Pan powie to zdanie.
– „Już słyszę armat huk!”
– Świetnie – mówi reżyser. Ma Pan tę rolę. Proszę przyjść w sobotę o 7
wieczorem na spektakl. To drobiazg, jest pan zawodowcem, zagra pan bez próby.
– Rozumiem – odpowiedział aktor
Jasna rzecz, z powodu takiego obrotu sprawy, aktor jakoś to musiał uczcić..
W końcu dochodzi do siebie i w sobotę gdzieś ok. 6.30 biegnie na złamanie
karku do teatru, całą drogę powtarzając: „Już słyszę armat huk! Już słyszę armat huk! Już słyszę armat huk”
Zatrzymuje go portier: – A Pan gdzie?
– To ja krzyczę w tym przedstawieniu „Już słyszę armat huk!” – objaśnia.
– Aaa! To pan „Już słyszę armat huk” – uspokaja się portier. Niech Pan idzie szybko. Czekają na pana!
Za kulisy też go nie chcą wpuścić…
– „Już słyszę armat huk” – krzyczy aktor
– Ach, pan „Już słyszę armat huk”? – Spóźnia się Pan! Biegiem do
charakteryzacji! – krzyczy ktoś.
Charakteryzatorka: – Kim Pan jest?
– To ja krzyczę „Już słyszę armat huk”
– Pan „Już słyszę armat huk”? Spóźnia się pan! Niech pan siada, szybko…
Ucharakteryzowany aktor podbiega do sceny. Wyłapuje go reżyser.
– Pan „Już słyszę armat huk”?
– To ja, „Już słyszę armat huk”?
– Dlaczego się pan spóźnił?! Właśnie miałem wchodzić za pana! Prędko na scenę!!!
Aktor wychodzi… a za jego plecami rozlega się ogłuszający huk. Aktor
wzdraga się i krzyczy:
– O K***A!!!
No i dobrego dnia moi drodzy. Trochę ciepło prawda?
Dołączam dalszy ciąg zdjęć z wystaw obejrzanych w Czechach podczas 31. Letniej Szkoły Filmowej w Uherskie Hradiste. Z wystawy rysunków japońskich Andrzeja Wajdy, z ekspozycji prac plakacisty, malarza, grafika i i ilustratora Petera Sisa i wystawy czeskich plakaów filmowych. Pisałam o tym wczoraj i przedwczoraj.
Dobrego dnia.