22
Lipiec
2005
05:58

dziennik 2005-07-22 05:58:00

SFERA DUSZy JEST POZAZMYSŁOWA, ALE TO NIE ZNACZY ŻE NIE ISTNIEJE. Parmenides z Elei

 

Moja droga młoda kuzynko!

Ja wiem, że miłość to kataklizm o rozmiarach ogólnoziemskich a rozstanie to koniec wszystkich wszechświatów, szczególnie w twoim wieku, ale z mojego punktu widzenia kilka spokojnie przespanych godzin nocą, jest jak nowy kochanek, co daje siły do dalszej drogi. Wydaje ci się że odejście twojego ukochanego, którego poznałaś, według mojej skali czasu, niedawno, każe ci mnie budzić i zabierać mi sen, że daje ci prawo do kradzenia mi czasu telefonem, w którym… gdyby choć były łzy, rozpacz, smutek – zrozumiałabym, ale ty filozofujesz, analizujesz i zwyczajnie jak każda kobieta jeszcze raz chcesz opowiedzieć komuś TĘ historię… Rozumiem. Ale dlaczego nocą? O pierwszej?! I akurat mnie.

Nie dzwoń do mnie więcej w takich godzinach, zrób sobie nocnego powiernika z kogoś innego, mniej zmęczonego i w lepszej kondycji, bardzo proszę. Mnie możesz zwierzać się w dzień. Jeśli mogę łaskawie prosić.

Są wakacje, tysiące młodych ludzi zakochuje się i tysiące rozstaje, nie jesteś jedyna na świecie i bardzo przepraszam, że ci to powiem, choć nie miałam odwagi nocą, przez telefon, twoja historia jest banalna, mniej więcej w ten sam sposób odbywa się to – i zakochanie i sama miłość i rozstanie, za każdym razem, u wszystkich. Daję więc ci prawo do obudzenia mnie nocą i trzymania godzinę przy telefonie tylko w wypadku, kiedy naprawdę spotkasz kogoś, kto choćby ”rokuje na dłużej”, czy kiedy wydarzy ci się uczucie absolutnie wyjątkowe…Jak to ocenić? A otóż na tym polega cały problem. Nie wiem i nikt tego nie wie, prawie nikt nie umie odróżnić tego najważniejszego spotkania od mnie ważnego, dlatego dziś ci wybaczam.

Na koniec cytuję wiersz Gałczyńskiego, który opowiada jakby twoją, waszą historię, jak to nazywasz zmarnowanych wakacji, i… że już na początku wszystko się zepsuło a potem było tylko gorzej i gorzej… ale zdania – „wolałabym żeby umarł” obie starajmy się nie pamiętać.

DZIWNI LETNICY

Już tamci się rozjechali,

a czemu oni zostali

i tak się ciągle trzymają za ręce?

Jeszcze oboje tacy młodzi,

ale ona smutna i on smutny chodzi,

jakby tu mieli nie wrócić więcej.

Ona już sobie usta nie maluje,

on pisze listy i płacze;

wieczorem snują się koło domu,

gryzą ich jakieś rozpacze.

A przyjechali tacy szczęśliwi,

on rano łowił ryby, ona czytała

i nagle jakby ktoś im życie pokrzywił,

w sercach siejąc trwogę i hałas.

Teraz wzdłuż ścian pełnych miniatur

błądzą, obcy calem światu

o, czemu nie wracają, gdy im urlop minął!

On czasem klęknie przed nią na kolanach,

jakby chciał powiedzieć „Przebacz mi, kochana”,

ale milczy i łzy mu płyną.

Powiedziała wczoraj ciotka, ta wysoka,

że się pewnie przestali kochać…

spójrzcie! schodzą ku jezioru z pochyłości.

Jeśli diabeł zrobił im to na złość,

Ty im Boże, serca znowu zazłoć,

bo jakże dzisiaj żyć bez miłości!

 

Dobrego dnia dla wszystkich zakochanych, i tych co się rozstali, i tych samotnych z wyboru i tych niekochanych w rozpaczy, tych co marzą, aby się zakochać, tych czekających na miłość i tych rozczarowanych miłością… Dla wszystkich.

I jeszcze jedno. To już tak przy okazji i na marginesie. Tę panią co wydzwania do mnie twierdząc że musi mi opowiedzieć historię swojej miłości bo to jest historia niezwykła i że z tego trzeba zrobić film, błagam żeby przestała dzwonić. To że pani ma 42 a on 24 i że on twierdzi że pani ma wyjątkową wyobraźnię erotyczną to jeszcze nie powód. Rozumiem że mógłby to być film z pani snami również, ale boję sie że przy największej szlachetności i poczuciu taktu, co to jak go niby mam i dlatego pani mnie wybrała na ewentualnego reżysera, otralibyśmy się o porno… ale  jak mówiłam, nie przeczę że taki film byłby ludziom potrzebny, a przede wszystkim kobietom dawał nadzieję, nie przeczę, jednak…. I skąd pani ma mój numer telefonu?

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.