11
Lipiec
2005
06:10

dziennik 2005-07-11 06:10:00

 

MNIEMANIA LUDZKIE TO JEDYNIE DZIECIĘCE IGRASZKI. Heraklit z Efezu.

Cenna jest wiedza prawdziwa, pewna i niezawodna, a nie przypuszczenia. Marek Niechwiej – „Historia Filozofii w sentencjach”.

Piszecie do mnie o czytaniu książek, o tym że wakacje to czas na książki i zastanowienie nad życiem, szukanie sposobów na to aby uspokoić niepokój. Przypomniałam sobie, czytajac wasze listy, że jest taki wspaniały wiersz Tadeusza Różewicza.

CZYTANIE KSIĄŻEK

Ja niżej podpisany

Tadeusz

Syn Władysława i Stefanii

urodzony w roku 1921

w mieście Radomsku

obudziłem się ze słońcem

miałem uczucie ze zbliża się

do mnie poezja

ale to było złudzenie

(poezja zakryła oblicze)

zjadłem płatki owsiane

ogoliłem się

patrząc w lustro

pomyślałem „no tak”

poszedłem po gazetę

jest 5 listopada 1978

„jak ten czas leci”

jest już lipiec ‘84

wieczór godzina 20.00

od rana pada deszcz

za oknem szum i plusk

czytam o Dostojewskm

(okrutny talent)

przerywam czytanie

patrzę na drzewa

myślę o wieczności

jak ten czas leci

wracam do listopada 1978

czytam dalej Walkę o treść

Irzykowskiego

…zgon realizmu uważa się za rzecz,

która się rozumie sama przez się ,

jak zdechnięcie diabła rogatego,

który setki lat zdeprawował

naiwną literaturę. Znowu barbarzyństwo!

Realizm jako forma literacka

nigdy się nie zestarzeje…

jednak rację miał Irzykowski

Nie Witkacy

pomyślałem i poszedłem

wyrzucić śmieci

włączyłem radio

słuchałem dziwnych(?)

słów współczesnej polskiej piosenki

…wyłączy nam prad wykidajło

pchajmy więc taczkę obłędu

jak bajron

coraz częściej nie kończę wierszy

opowiadań listów

nie skończyłem listu do Wirpszy

dowiedziałem się że umarł

napisałem kartkę do Zbyszka

wysłałem bez adresu

zwrócono mi

Zbyszek uśmiecha się jeszcze

ale jego Żona płacze

i mówi że

nie może mówić

19 maja 1988 roku

byłem w Buczkowicach

u Stanisława Gębali

właśnie zegar na kościelnej wieży

wybił godzinę dwunastą

Głos Rembrandta (z książki, którą zamknąłem):

Zostań w domu

– mówił do młodego artysty,

który chciał jechać w świat-

zostań w domu. Życia nie starczy

na poznanie cudów, jakie

się tam znajdują…

siedzę pod jabłonką

na otwartym zeszycie drżą

cienie gałęzi

jabłonka przekwita

płatki opadają na stolik

na trawę na książkę

Po co więcej mówić… a więc uspokójcie się… życia i tak nie starczy…

Dobrego dnia 11 lipca 2005 roku.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.