28
Maj
2005
06:48

dziennik 2005-05-28 06:48:00

 

DOCENIĄ CIĘ TYLKO LUDZIE WRAŻLIWI. Pitagoras z Abdery

Dziś mam zagrać króciutką scenę, telefon, w której dowiaduję się, że podczas mojej nieobecności w Warszawie, w moim mieszkaniu, umarł Miron. Nie wiem jak to grać. Muszę się dziś skupić, to ten moment w roli najważniejszy… Pewnie nie zagram nic, nic znaczy najwięcej. Ale to nic musi być świetnie zagrane. No zobaczymy.

Wczoraj na koniec dnia zdjęciowego, kręcililiśmy scenę w pociągu. Zajechaliśmy tym pociągiem do Lublina aż pod Dęblin grając, wracaliśmy wieczorem. Polska pusta, zielona, bzowa, kasztanowa i pijana na każdym zakręcie.

 

Scena 34.

W pociągu. Stacha i Miron mają miejsca przy oknie. Jadwiga obok Mirona.

MIRON – O, bajoro? mech? zaraz, blacha? nie, nylonowy mech? coś pośredniego między sztuczną naturą a prawdziwą, tak to wyglądało, przechodzenie jednej w drugą, przyłapane na gorącym uczynku.

Po chwili.

MIRON – O, jak ładnie! rzeczka, w rowie, chałupa w dole, wierzby, szaro, baba wiesza bieliznę, wszystko w kupie.

Pociąg jest swojski, powolny, podjadają kanapki, pomarańcze.

MIRON – Śmieszne stacyjki, Stasin Polny, Motycz Leśny, znowu Motycz.

JADWIGA – Motycz który?

MIRON – Motycz drugi.

STACHA – Motycz żaden.

MIRON – No i może Jadwiga Przedmieście.

Naprzeciw Mirona siedzi jeden pan. Stacha zerka na niego, potem powiedziała do Mirona.

STACHA – Muszę panu coś napisać na kartce.

JADWIGA – A to nieładnie tak w towarzystwie.

STACHA – No, przecież ja nie o pani. Ja wiem, że byłoby nieładnie.

JADWIGA – Nawet gdyby nie o mnie, ale w ogóle, to też nieładnie.

Stacha napisała i podała karteczkę Mironowi: „CZY SIĘ PANU PODOBA TEN KRÓJ MATRYNARKI, JAKI MA TEN PAN NAPRZECIWKO PANA?”

***

Dobrego dnia. I jeżeli można to nie pijcie w taki upał… Ja sie wybieram w klimat Mirona….

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.