21
Maj
2005
08:03

dziennik 2005-05-21 08:03:00

 

NIC NIE ZDZIAŁASZ PUSTYMI OBIETNICAMI. MAŁO POMOŻESZ Z ZAŁOŻONYMI RĘKOMA. Pitagoras z Abdery

Pogoda, że można zwariować. Nareszcie. Ja pracuję, ale Wy… w zieleń!

Wczoraj byłam na świetnym przestawieniu Teatru im. Modrzedrzejewskiej z Legnicy „Made in Poland” Przemysława Wojcieszka. Grają to jeszcze dziś i jutro w Warszawie róg Al. Waszyngtona i Kinowej w opuszczonym sklepie. Spektakl naprawdę poruszający, dobrze grany, świetnie zrobiony, za pomocą minimalnych środków. Koniecznie idźcie to zobaczyć. Naprawdę warto. No i może nie siądzie koło was ten pan, który siedział koło mnie, zdjął buty już na początku i oglądaniu towarzyszyły efekty węchowe, nieprawdopodobne, co więcej nawet adekwatne do akcji, tym nie mniej… oj starzeję się albo co… no nic, tym większe brawa dla aktorów i przedstawienia, że mimo to dzięki nim zapominałam o nosie…

Dobrego dnia, dobrej niedzieli… i jeszcze wiersz, którym zaczynać się będzie nasz film, wiersz Jadwigi Stańczakowej…

Chwytam

rękaw skórzanej kurtki

najprzyjaźniejszy

w świecie

a w granatowej torbie

leżały

róże

pomidory

ogórki

i lataliśmy

z tą torbą

po Warszawie

za szczęściem

Teraz

kiedy odszedłeś

oślepłam podwójnie

straciłam Twoje oczy

i nikt już

nie położy mojej dłoni

na krzaku bzu

w starym

warszawskim

podwórku

Mój byt

dany na ileś lat

o ileś dłuższy

od Twojego

zaplątany w ślepotę

w tęsknoty

czy wart?

* * *

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.