18
Luty
2002
07:25

dziennik 2002-02-18 07:25:00

18 lutego 2002, poniedziałek, 07:25

Albertyny, Konstancji, Maksyma, Symeona – wszystkiego dobrego.

Konstancja – codziennie przeżywa bardzo silne emocje. Rozpacz i łzy, za chwilę – uniesienie i żywiołowa radość – trudno nadążyć za tymi zmianami nastroju. Ruchliwa, energiczna, wścibska. Lubi, żeby się nią zajmować, chwalić, podziwiać. Zawsze w centrum zainteresowania, w pierwszym szeregu – nie sposób jej nie zauważyć i nie zapamiętać. Ma wiele uroku, słodką minką i miłym słowem potrafi rozbroić każdego. Tak zawiadamia książka o imionach żeńskich. A ja znam dwie Konstancje, wyobraźcie sobie. Choć to rzadkie, bardzo dziś rzadkie imię. Obie moje znajome są ciche, skromne, spokojne, i absolutnie nienawidzą być w centrum zainteresowania. I takie były jako dzieci. Choć obie mieszkają w innych krajach, ba, na innych kontynentach, są bardzo do siebie podobne. Podobny mają klimat, podobny rytm i podobny uśmiech. Nie cierpią na siebie zwracać uwagi i podziw je peszy. Jedna jest bardzo poważnym lekarzem, a druga ma galerię sztuki. Są dobrymi, cichymi duchami wielu ludzi. I jak tu wierzyć książkom? Wszystkiego dobrego.

Albertyna kojarzy się natychmiast z Gombrowiczem i od razu wiemy, że to niezły numer, a Albertyna od Prousta jest chłopcem, więc to dużo bardziej skomplikowane, choć jak sobie ją przypomnieć to kwintesencja kobiecej natury. Z Albertyną kojarzy się nieuchronne przeczucie zdrady.

Jeśli chodzi o Maksyma, to zawsze widzę to imię jako podejrzane, hotelowo-kabaretowo-niejednoznaczne. Imię wieczorne i karciane. Imię z zapachem czarnej kawy i likieru.

Symeon jest porządny i zorganizowany. Można na nim polegać.

Ja Wam będę tłumaczyć imiona, bo ta książka mnie wkurza.

Jadę do Rudy – otwierajcie budy. Teatr w Rudzie miał na nas apetyt i dlatego bardzo się tam wybieramy dzisiaj.

Opowiadania zebrane. Zobaczę się i zagram sobie z córeczką, a dla Was – Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.