NIEŁATWO POCIESZAĆ SIĘ, ŻE INNYM JEST ŁATWIEJ. NIETRUDNO POCIESZAĆ SIĘ, ŻE INNYM JEST TRUDNIEJ. Anaksymander z Miletu.
Dawno nie pisałam nic śmiesznego, ale też niespecjalnie miałam nastrój ani nie wyławiałam takich spraw z codzienności, nie zauważałam, jeśli nawet było coś takiego koło mnie. Dzisiaj jednak rozśmieszyłam samą siebie.
Dowiedziałam się, że przyjeżdża do Warszawy zawodowa wróżka, kuzynka mojej znajomej, pani z małego miasteczka, gdzieś z daleka. Do wróżek nie chodzę, byłam chyba raz, kiedyś na jakimś balu, przez przypadek, dla zabawy. Ale dziś… wróżka była pod ręką, miałam wolną chwilę, miedzy wizytami w jakichś urzędach. Siadłam przed nieznajomą panią, miedzy nami zapaliła się o 11;00 rano, świeczka, pani zapaliła ją pewnie odruchowo, z zawodowego przyzwyczajenia.
Popatrzyła na mnie i stwierdziła rozkładając karty:
– Źle pani wygląda.
– Mhm.
– Ma pani kłopoty.
– Mhm.
– Nie najlepiej się pani czuje.
– Mhm.
– Jest pani zmęczona.
– Mhm.
– Dawno nie była pani tak zmęczona.
– Mhm.
– Dużo pani ostatnio pracuje.
– Mhm.
– Przydałyby się pani wakacje.
– Mhm.
– Ale co? Nie ma możliwości?
– Mhm.
– Czuje się pani samotna?
– Mhm. Nie właściwie nie.
– Ale wszystko jest na pani głowie?
– Mhm.
– Niw Idzi pani końca kłopotów i pracy?
– Mhm.
– Jest pani zniechęcona.
– Mhm.
– Wiele panią rzeczy rozczarowuje?
– Mhm.
– Ludzie też.
– Mhm.
– Mnie też.
– Naprawdę?
– Wielu ludzi czuje się podobnie jak pani i ja.
– Pewnie tak.
– Myśli pani o czymś jednym wyjątkowo? Specjalnie?
– Tak.
– Boi się pani o powodzenie tej sprawy?
– Mhm.
Spojrzała na karty.
– Wszystko się w pani życiu zmieni, już niedługo zostanie pani górnikiem. Wejdzie pani do kopalni i wydobywać będzie pani światło. Będą ludzie przychodzić do pani po zdrowie, a pani je będzie rozdawać. Nie wiem jak i dlaczego, ale tak będzie. I wszystko będzie dobrze. Będzie bardzo dużo pracy. W przyszłym roku jeszcze więcej. I będzie trudno. Ale będzie jak dziewięć do kwadratu. Wszystko będzie dobrze. Będzie wszystko, co solidne i stare, ale w nowej postaci i to będzie to. Pani wierzy w siebie i tak jest dobrze. Jakby inni mówili nie chodź tam, niech pani idzie i się nie ogląda. Niech się pani w ogóle nie ogląda na innych. Będzie dobrze. Lepiej pani?
– Mhm.
– To dobrze, bo mnie też.
I obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Dla Was dobrego wieczora.
A mój najmłodszy syn dziś zapytał: – A co to właściwie jest ten 1 maja? Czy to jakieś ważne święto? I o co to w nim chodzi? Opowiedziałam, odpowiedziałam, babcia dorzuciała swoje a potem zrelacjonowałysmy to mojemu mężowi. Ten na to: – Ale powdziałyście że to swięto wymyślili w Ameryce, a potem dopiero stało sie ono tak potrzebne, tak niezbędne i ideologicznie najważniejsze w tej części świata? – A skąd?! – zaprotestowałyśmy chórem. Po co to dziecku mieszać w głowie.
Wszystkiego dobrego.