29
Marzec
2005
05:33

dziennik 2005-03-29 05:33:00

 

JEDNI ZATEM MAJĄ ZWYCZAJ PODDAWAĆ SIĘ ZMARTWIENIU, INNI ZAŚ ODEGNALI ZMARTWIENIE, POCZYTUJĄC JE ZA PONIŻAJĄCE. WIDAĆ WIĘC, ŻE ZMARTWIENIE NIE JEST CZYMŚ NATURALNYM, LECZ WYNIKA Z WYOBRAŻENIA. Cyceron

Święta mamy cudne, bo mamę w kościele, kiedy święciła jajka okradli. Ksiądz powiedział – Ale kłopot – a u nas dziś zmienianie zamków we wszystkich furtkach i drzwiach. Wyrabianie dokumentów, powtarzanie recept, odtwarzanie notesika z telefonami, dobrze, że nie miała przy sobie paszportu, bo wyjeżdża za tydzień do Tunezji. Jedyna pociecha, że z powodu tego wszystkiego zapomniała o reumatyzmie. Wczoraj tylko powiedziała do mnie – Jak myślisz święcił swoje jajka i ukradł przy okazji, czy nie miał na święta, wiec przyszedł ukraść? – A co za różnica, mamo? – Wielka – odparła z przekonaniem. Słodka mama. Najbardziej jej żal zdjęć, które miała zawsze przy sobie.

Ja siedziałam pół świąt nad adaptacją mojego monodramu, wiec jestem z innej bajki niż wszyscy dookoła i chodzę po domu jak błędna, nic mnie teraz nie może „poruszyć”. Zadzwoniła moja znajoma z życzeniami, właśnie rozstała się z mężem – On był jak kotlet wegetariański – oświadczyła mi przez telefon. –Tak, tak, on bardzo dbał o swoje zdrowie – przytaknęłam zupełnie bez sensu. – Jakie zdrowie! – wykrzyknęła. – Niby kotlet a bez zawartości! – Tak, tak, jarzyna. – Co ty bredzisz? – zdenerwowała się. – Przepraszam cię, ja też odchodzę od męża, tyle, że w moim nowym tekście. – Zapewniam cię, że to zupełnie coś innego! Dobrze zadzwonię jak będziesz bardziej „kumata”. A ja pomyślałam – O, jak odmłodniała!

Wczoraj sobie coś długo myślałam. Trudne to do wytłumaczenia, o czym i jaka była zdumiewająca konkluzja. Może uda mi się to zagrać. Mam pomysł w związku z tym na zakończenie.

No dobrze. Dobrego dnia, idę bo bredzę. Podobno nadchodzi nowe Tsunami, czy to prawda?

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.