NIE WYSTARCZY ZDOBYWAĆ MĄDROŚCI, TRZEBA Z NIEJ JESZCZE KORZYSTAĆ. Cyceron
Podobno Edward Dziewoński zwykł mówić… najbardziej niedostrzegalny rodzaj bezczelności to nieśmiałość… nie wiem, dlaczego mi to akurat teraz przyszło do głowy, po zapisaniu myśli Cycerona. Nie wystarczy mądrość, trzeba z niej korzystać… tak, tyle że zwykle jest wielka rozbieżność miedzy teorią a praktyką. Przychodziła kiedyś do mnie za kulisy matka z córką, która leczyła się u psychologa z nieśmiałości. Ja i znajomość ze mną, miała być także rodzajem terapii. Na spotkaniach matka brylowała, ja milczałam, bo nie wiedziałam, o czym mam mianowicie z takimi obcymi paniami rozmawiać, córka milczała czerwona i spocona, z trzęsącymi się rękoma, cierpiała jak potępieniec. Matka mówiła – przyprowadzam ja do pani żeby przełamywać jej nieśmiałość, tak mi radzi lekarz, spektakl bardziej jej się podobał, ale nie ma odwagi tego pani powiedzieć itd. itd., Córka w panice kręciła głową, ja byłam przekonana, że spektakl jej się wcale nie podobał, a matka chce się zakolegować z aktorami i bierze nas na chorą z nieśmiałości córkę. Męka. Pewnego wieczora, po „Małej Steinberg” córka przyszła sama. Z trudem wyjąkała że bardzo jej się podobało i że jest wzruszona, ja zdumiona, że się przełamała, że jest bez matki, zapytałam o terapię która przeszła. Odpowiedziała, że przerwała leczenie, bo lekarz, ma problemy, a do innego nie ma zaufania, bo to był nadzwyczajny psychoterapeuta, bardzo mądry, ale ma problemy, zakochał się, powiedział o tym żonie, żona go nie zrozumiała, nie wybaczyła, opuściła, zabrała mu dziecko, przeprowadziła się do innego miasta, a on teraz nie może się z tym pogodzić, ma depresję i stara się wrócić do rodziny. Rozbawiło mnie to naprawdę i śmiejąc się powiedziałam jej, że to jak reguła… że zwykle terapeuci nie mogą sobie dać rady z własnym życiem, że znam kilku nadzwyczajnych, mądrych, mających wielką wiedzę i sukcesy terapeutyczne, a wszyscy oni mają rozbite rodziny, konflikty z rodzicami, kłopoty z dziećmi, nieuregulowane życie uczuciowe i emocjonalne. Wiem, bo do mnie dzwonią po rady… Spojrzała na mnie cichutko i przeciągle, a potem wyszeptała… Ale on się zakochał we mnie. Więc przerwałam terapię… Zamilkłam, nie wiedząc, co powiedzieć… A co z mamą – zapytałam konwencjonalnie… Mama uważa, że jestem wyleczona, bo ja chciałabym zdawać do Akademii Teatralnej… Zaniemówiłam… On powiedział, że to będzie dla mnie najlepsza terapia…Odmówiłam przygotowania ją do egzaminu wstępnego. Jakoś nie miałam ochoty brać udziału w tej terapii. A poza tym naprawdę zwykle bardzo odbiega teoria od praktyki, bardzo, choć teoretycznie był to pomysł być może dobry. W rezultacie nie wiem czy zdawała na Akademię czy nie.
Dobrze. Jak zwykle, miałam pisać o czymś innym a cytowane zdanie filozofa mnie „wywaliło”.
Dobrego dnia.
Kilka zdjęć z drogi Łódź – Warszawa, pejzaże bardzo nieśmiałe i z próby, na której kilka z osób próbowało grać chorobliwie nieśmiałych. To dopiero trudno zagrać!
Dobrego dnia.