Spadło tyle śniegu w nocy! Na drogach paraliż. Ja muszę do „Kawy czy herbaty”- jadę bo nie zdążę. Przepraszam. Dobrego dnia.
Wieczorem.
Jutro prezydent miał zeznawać przed komisją śledczą. W rezultacie nie będzie, bo się wkurzył. No ale podano tę informację dopiero wieczorem a cały dzień wszystkie media szykowały się do jutrzejszych zeznań, spekulowały, omawiały spodziewany przebieg i konsekwencje jego pojawienia się przed komisją. Wszyscy ostrzyli oczy, języki i pazury. W pewnym momencie gruchnęła wiadomość o konieczności przemeblowywania sali zeznań, a radio w moim samochodzie podawało rozmaite komentarze dotyczące prośby najbliższych pracowników pana prezydenta i jego ochrony o to przemeblowanie. Spekulacje i domysły na temat tego, dlaczego pan prezydent chce siedzieć twarzą do członków komisji i patrzeć im w oczy, nie miały końca. Wszyscy się zastanawiali, jakie są powody tych wymagań i warunków, a dla mnie wszystko było proste. Pan prezydent ma niedobry lewy profl. Rozumiem to dokładnie, bo ja mam niedobry prawy i gdyby miejsce dla zeznającego było dla mnie niedobrze, też prosiłabym o przemeblowanie. Akurat dotychczasowe miejsce dla zenajacych w stosunku do komisji, w której kierunku trzeba patrzeć (choćby słuchając pytań) i w stosunku do kamer, dla mnie, jest bardzo dobre, bo ja mam dobry lewy i mogłabym spokojnie zeznawać skupiając się na odpowiedziach a nie na tym, jak wyglądam, ale na przykład już ekspertem przy starym ustawieniu sali, nie mogłabym być, bo eksperci siedzą z niedobrej dla mojej twarzy strony. Członkiem komisji byłabym też niechętnie, chyba, że zenznajacy w stosunku do mnie usiadłby tam gdzie eksperci, i wtedy zadając mu pytania byłabym moim dobrym profilem, w ostateczności, przy starym ustawieniu mogłabym siedzieć jako członek komisji na krześle ustawionym najbliżej zeznającego, tzn. na dawnym miejscu Renaty Beger, wtedy patrzyłabym na zeznającego na wprost, i tak musieliby mnie fotografować, przy czym na innych członków komisji nie patrzyłabym w ogóle, bo odwracałabym się wtedy złym profilem, więc z konieczności nie istnieliby dla mnie, co dawałoby wrażenie, że ich nie lubię, lub nimi pogardzam, no, ale czego się nie robi dla urody. Drugą sprawą jest światło. Komisja siedzi niekorzystnie, bo bokiem do okien, światło boczne bardzo zniekształca twarz, ale oblicza członków komisji oświetlają dodatkowe lampy wiec ostatecznie jest nieźle, natomiast eksperci siedzą tyłem do okna, więc mają światło najgorsze, a za to zeznający mają światło najlepsze, bo nie dość, że mają dodatkowe lampy to jeszcze siedzą twarzą do okien, co jest najkorzystniejsze. Reasumując, kiedy dziś pan prezydent powiedział, że chce siedzieć naprzeciwko komisji, pomyślałam, że będzie miał nie najlepsze światło, bo będzie bokiem do okna i bez doświetlenia twarzy (ani lamp ani kamery nie można wstawić za plecy komisji). Ale zaraz się uspokoiłam, bo z drugiej strony, po co mu światło jak kamery i tak nie będą mogły, zobaczyć jego twarzy? Zobaczą tył głowy, lub część profili, część prawego profilu, jeśli będzie patrzył na prawą stronę komisji i lewego, jeśli spojrzy na lewą stronę komisji albo na ekspertów, jeśli spojrzy na ekspertów, kamery zobaczyłyby najwięcej, chyba, że ustawiliby kamery za kolumnami z prawej, wtedy na ekranie mielibyśmy i komisję i prezydenta profilami, ale za to pod światło, bo okna byłyby na wprost obiektywów, no tego zrobić nie można, trzeba by zasłonić okna. Skomplikowane. Wszystkie te dywagacje nie mają sensu, bo pan prezydent nie przyjdzie jutro zeznawać, a po zastanowieniu zrozumiałam, że motywem jego próśb o zmianę i przemeblowanie sali była nie uroda a chęć spojrzenia w oczy prześladowcom. No, no…ciekawe, co się będzie działo jutro, co wydobędzie się z ust i umysłów, szczególnie komisji…. Ja jadę do Łodzi, będę słuchać radia, dodam tylko, że lata całe nie poszłam na wywiad do starego PEGAZA, bo tam rozmówca siedział zawsze ze złej dla mnie strony, a teraz nie poszłabym za żadne skarby świata do studia TVN 24 wiadomości, bo goście tam też siedzą po niedobrej dla mnie stronie, zresztą nikt mnie o to nie prosi. Takich programów jest jeszcze kilka i żadne inne względy oprócz miejsca dla rozmówcy, nie mają dla mnie znaczenia. I jeszcze tylko dodam, że kiedy kręcę film, to znaczy wykonuję moje obowiązki zawodowe, nie przychodzi mi do głowy stawiać żadnych żądań i warunków, staję na miejscu, które wynika z inscenizacji, lewym, prawym profilem, bez protestu, siadam, tam gdzie mi każą i basta, ale kiedy idę gdzieś z własnej woli zawsze proszę o lewy profil i tyle. A prezydent chciał tam pójść, ale nie musiał, a teraz przesadzili i się wkurzył.
Dobrej nocy i dnia, bo wyjeżdżam o świcie.
Zobaczcie jak jedna pani pięknie namalowała teatr. Zachwyciłam się.