17
Luty
2005
15:12

dziennik 2005-02-17 15:12:00

KIEDY LEKARSTWO JEST HANIEBNE, WSTYD PRZYCHODZIC DO ZDROWIA. Seneka Młodszy.

Nie rozumiem ostatnio intencji Filozofa, sięgam po komentarze pana Marka Niechwieja: Są wartości wyższe niż zdrowie. „Haniebne lekarstwo” symbolizuje nieprawość. Zaszczyty osiągane za pomocą nieszczerych intencji nie stanowią godnego bogactwa.

No rewelacja! Panowie filozofowie! Tych z szczerymi intencjami ze świecą szukać. Prawie wszyscy, więc chorzy.

Przeczytałam rewelacyjną książkę Oksany Zabużko „Badania terenowe nad ukraińskim seksem”. O jak mi bliski ten tekst i gniew w nim i protest i drastyczność a raczej jej forma, także. Wyplute, wykrzyczane, prawdziwe i ważne. Związek z mężczyzną prymitywnym i brutalnym, „otwartym na zło”, ograniczonym i prowincjonalnym, tępym a mającym o sobie wysokie mniemanie, miłość do kogoś takiego, zależność uczuciowa i emocjonalna od takiego, to zawsze może się zdarzyć, związek z władcą bez uczuć wyższych. Straszne i świetnie napisane. Dawno nie czytałam też takich wyznań miłości i nienawiści do ojczyzny, do kraju, dzieciństwa, tradycji – blizn, którymi nasze kraje ojczyste znaczą nas na całe życie, a my kochamy te blizny i tę przynależność bez wyjścia. Autorka pisze we wstępie: Swej książce nadałam charakter postkomunistycznej „ psychoanalizy narodowej”. Bohaterowie to para ukraińskich intelektualistów. Piszę o tym, jak skutki gwałtu na narodzie oddziaływają na jednostki nawet w sytuacjach intymnych. Nie umiemy kochać, nie umiemy żyć. Nie jest to książka o seksie, nie przede wszystkim.

Dochodzą nas tu odpryski wiadomości z Polski. Żadnej dobrej. Nie ma, o czym mówić. Nadziei coraz mniej. Zajmijmy się „dziełem własnego życia” jak mówią ci co się nie wstydzą słów.

Tutaj słońce, śnieg, radość i beztroska jak się wyłączy myśli i lęki. Matka z Zakochaną (beznadziejnie), o których pisałam kilka dni temu, wyjechały. A my zjeżdżamy w tańczącym śniegu i w słońcu głowami w dół, nawet najmłodszą wśród nas, moją wnuczkę, ogarnęło to samo radosne szaleństwo i smak na niegroźne zatracenia. Choć wczoraj na łóżku wieczorem taki list: – Mamo, Tato! Zjechałem z lodowca 2x z Michałem i Marcinem i uznaliśmy nagle, że nas to nie bawi. Wiem, że popełniliśmy błąd nie jeżdżąc na nartach rano. To była dla nas nauczka. Jestem z kolegami. Wasz Syn ( Młodszy) Dziś jazda od rana aż do złamanej narty.

Dla Was dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.