27
Grudzień
2004
17:02

dziennik 2004-12-27 17:02:00

PRZECIWNOŚCI LOSU UCZĄ MADROŚCI, POWODZENIE JĄ ODBIERA. Seneka Młodszy.

Życzenia świąteczne w tym roku mają urozmaiconą treść i formę. Są zwierciadłem nowych obyczajów i znakiem czasu. Kartki pocztowe, życzenia przesyłane drogą pocztową, to już przywilej wielkich, bogatych i eleganckich firm oraz starszych ludzi, a także ludzi mających czas i pielęgnujących tradycje. Kartki świąteczne też są coraz nowocześniejsze, mniej na nich religijnych motywów i skojarzeń, mniej złota, srebra, brokatu i wytłoczeń. Wiele z nich robionych przez dobrych stylistów i artystów. Za to wszelka rozmaitość kartek w Internecie – brzydkie i ładne, proste i bardzo ozdobne, grające, mówiące, animowane.

W moim telefonie SMS-y np. takiej treści:

DYSPONUJEMY NAGRANIEM, Z KTÓREGO WYNIKA, ŻE WSZYSTKIM ŻYCZYMY WESOŁYCH ŚWIAT…

ILE RAZY MILLER SKŁAMAŁ, ILE KWACH OBIETNIC ZŁAMAŁ, ILE BEGER OWSA ZJADŁA, ILE KALISZ NOSI SADŁA, ILE ŁAPIŃSKI WZIĄŁ NA BOKU….TYLE SZCZĘSCIA W NOWYM ROKU…

I inne podobnej treści, bardziej lub mniej udanej…

Natomiast wciąż życzenia złożone telefonicznie, podczas krótkiej rozmowy traktującej dodatkowo o tym, co słychać, co będzie słychać w stosunku do tego, co było słychać i co może być słychać, pozostają najbardziej w cenie, nie mówiąc już o sąsiedzkich krótkich odwiedzinach przedświątecznych połączonych z życzeniami ze wspólnie wychylonym kieliszkiem wina czy nalewki.

Niemniej, takie czy inne, wszystkie dowody pamięci, sympatii są dziś w cenie, ponieważ dają one znak, że się jest wciąż „razem”, w tym samym towarzystwie, nie odwróciło się od kogoś, nie zmieniło poglądów, jest się na powierzchni życia, w tym samym „obozie”. Nic się nie wie „złego”, nic się nie knuje. To dziś bardzo ważne. Bezcenne.

Dziękuję więc jeszcze raz wszystkim, którzy do mnie napisali, zadzwonili, wysłali SMS-y, listy e-mailowe, dali znak… Dziękuję. Wszystkiego, wszystkiego dobrego i łatwiejszego, sensowniejszego życia w kraju, w którym każdy na każdego szczuje, każdy każdego podejrzewa, nikt nie ufa nikomu, a wszyscy się boją, że jutro zostaną o coś posądzeni, oskarżeni. W którym nikt już nie chce podjąć najprostszej decyzji, bo się boi odpowiedzialności, urzędnicy chodzą na rękach, żeby nic nie podpisać, a biurokracja ze strachu dochodzi do paranoi. W kraju, w którym wystarczy byle zarzut lub donos, aby zawiesić kogoś w czynnościach, wysłać na zwolnienie, a uczciwi, spokojni, logiczni wolą się nie odzywać i siedzieć cicho, nawet jak widzą absurdy. Wszyscy się boją, że zostaną zawieszeni, przesunięci, wyrzuceni poza nawias, umieszczeni w nawiasie, wysłani w niebyt lub do świata podejrzanych, dotknie ich ostracyzm, a nie wiedzą, za co, dlaczego i z której strony przyjdzie cios, pomijając tych, co wiedzą, za co i się na to przygotowują, na najróżniejsze sposoby. Panuje dojmujące, bolesne uczucie, że każdy w każdej chwili i bez powodu także, może być skompromitowany, skazany na śmierć cywilną.

Ja się, co prawda, na razie nie boję, nikogo i niczego, ale kto wie, co będzie za chwilę, jeśli już tak wszystko przestało mieć właściwy sens. Lojalność, prawda, obowiązek, uczciwość, prawdomówność, przyjaźń… itd. itd.

A na wszystkie kłopoty… mama. Wysyłam Wam moją mamę, bo tylko jej widok przywołuje we mnie spokój i poczucie bezpieczeństwa. Pozdrowienia dla Waszych Mam i Ojców – już niedługo jedynych ludzi, którym będzie można ufać, tak generalnie (choć, jak wynika z waszych listów, też nie każdej mamie i każdemu ojcu).

Co za paranoja.

Dobrego dnia.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.