19
Październik
2004
17:28

dziennik 2004-10-19 17:28:00

 

NIKOGO NIE MOŻNA UWIKŁAĆ W BRZYDOTĘ WBREW JEGO WOLI. Marek Aureliusz.

 

Dziś trochę o pewnym domu w Milanówku…..Domu tajemniczym, nigdy nieskończonym….

Wprowdzialiśmy się do Malinówka 13 lat temu. Od razu odwiedzano nam że jest na obrzeżach dom który buduje Wajda. Poszliśmy na spacer, obejrzeliśmy opuszczona budowę, podziwialiśmy rozmach i konsekwencję w zaprojektowaniu tego domu i ogrodu z jeziorem, zachwycił nas taras na który wychodzić się miało z sypialni i łowić pewnie ryby w jeziorku otaczającym ten dom z jego wschodniej strony, podziwialiśmy zaprojektowany owalny holl wejściowy, widok na łąki z dalekie perspektywa , z obu stron, piwnice gdzie miała być kuchni z szybem na mała windę do jadalni na parterze, nisze na poddaszu świadczące o tym ze właśdciel musiał być kolekcjonerem, bo wyraźnie miały tam stanąć rzeźby….podobał nam się teren itd. itd… Opowiedziałam o tym wszystkim Andrzejowi Wajdzie, on się śmiał i rozmawialiśmy potem długo o tym jak się rodzą plotki i jak powstają wymysły ludzi, bo oczywiście z tym domem i miejscem nie miał nigdy nic wspólnego. Chodziliśmy potem wciąż na spacery w stronę „ domu” i patrzyliśmy na niszczejące mury z żalem. Po jakimś czasie dotarła do nas wiadomość że dom zaczął budować ktoś kto niespodziewanie umarł, domem opiekuje się adwokat rodziny i dom czeka na chętnego nabywcę. Minął znów jakiś czas. Krzysztof Kieślowski kręcił „Trzy kolory” – „ Biały” z moim mężem jako operatorem, Edward pokazał mu tedy ten dom, Krzysztof się zachwycił i nakręcili tam jedną scenę do tego filmu bo świetnie pasował do opisu ze scenariusza. Potem ogłoszenie o sprzedaży domu pojawiało się co jakiś czas w gazetach, a my pokazywaliśmy go wielu naszym znajomym namawiając na kupno i skończenie go. Przez ostanie lata niezmiennie trasa naszych spacerów prowadziła koło „domu” i widywaliśmy tam urzędujące grupy młodzieży, w ogrodzie i na tarasach, na strychu, młodzieży pijącej tam alkohol, palącej coś, spędzającej tam czas, powstały rysunki na ścianach, a sądząc po rysunkach i ich tematach, dom zamienił się w rodzaj mrocznego kościoła grupy młodych ludzi o kontrowersyjnych powiedziałabym upodobaniach….przy czym z każdym miesiącem i kolejną pora roku, niezabezpieczona budowa niszczała coraz bardziej, niepokoiła. Poprzedniej zimy młodzież zapaliła tam ognisko na poddaszu pewnie z zimna i dom w dużej części spłonął….Strasznie mi go żal. Dziś wygląda strasznie i jest to opuszczone groźne miejsce….Przechodziliśmy obok niego ostatniej niedzieli, ścisnęło mi się serce…..Budował go ktoś kto koszmarnie drogiemu murowi z piaskowca kazał się okręcać i wyginać aby nie wyciąć i nie zaszkodzić ani jednemu drzewu na tym terenie….Jestem jakoś dziwnie do tego kogoś i do całego domu przywiązana…..

Dobrego wieczora. Zmarzłam i zmokłam dziś koszmarnie. Odbieraliśmy w filmie czternaście trumien z ciałami z samolotu z Niemeic i dwie urny z prochami, na lotnisku w deszczu i koszmanym wietrze….Mroczny ceremonał….

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.