UMARŁ KTO WYRZEKŁ SIE MIŁOŚCI. św. Augustyn.
Dziś w nocy umarła Francoise Sagan. Miała 69 lat. Podano tę wiadomość w dziennikach , a ja uświadomiłam sobie jak dużo jej zawdzięczam. Jej książki, „Witaj smutku” czy „Pewien uśmiech” choćby, atmosfera tej literatury, stylistyka, maniera, miały dla mnie znaczenie i wielki wpływ na mnie. Dla pokolenia dziewcząt które dorastały na przełomie lat 60 i 70, jak ja, w siermiężnym socjalistycznym „sznycie”, bez finezyjnych sformułowań, w głodzie modnych ciuchów, dostępu do prawdziwej elegancji i zbytku, do rzeczy i świata w którym budowanie osobowości, miłość, poszukiwanie samego siebie było głównym tematem i problemem, a nie bunt przeciwko życiu w totalitarnym systemie, książki Francois Sagan były cenne. Podobno była najpopularniejszą pisarką francuską, w Polsce była czytana ale pogardzana, lekceważono ich wartość literacką a wdzięk i zręczność wtedy w ogóle nie miał znaczenia, pamiętam że wtedy czytać Sagankę to była rzecz lekko wstydliwa. Dziś jej książki pamiętam mgliście, ale wiem jakie robiły na mnie wrażenie i jaki wywoływały zamęt w naszych młodych dziewczęcych głowach. Zapamiętałam powtarzane przez nią zdanie ” Miłość to ludzka forma Boskiej siły” „Głupota nie zwalnia od myślenia” i jej sztukę „ Zamek w Szwecji” graną za mojej młodości w teatrach warszawskich. Przez filmy zrobione według jej książek obcięłam pierwszy raz włosy na zapałkę aby się upodobnić do aktorek w nich grających, a także dzięki niej paradoksalnie dotarłam do Sartra, francuskiego odłamu egzystencjalizmu i jego polemiki z dialektyką marksistowską…takimi to jakimiś zdumiewającymi drogami u mnie poszło. Umarła. Nie sądze żeby teraz młode dziewczyny czytały jej książki. Wszystko, wszystko sie zmieniło, najbardziej obyczajowość.
Słyszałam w telewizji długi wywiad z moim ulubionym Tadeuszem Mazowieckim, słuchałam z prawdziwą przyjemnością i zdałam sobie sprawę że używa on jakiegoś innego języka, takiego od którego się odzwyczililismy. Przez ostanie lata wiecznie słyszymy język brutalny, podsycany nienawiścią, agresją i absolutnym brakiem tolerancji, pełnym wyzwisk i wielu zbyt daleko idących sformułowań. Pan Tadeusz używał takich sformułowań jak „ wydaje mi się że to nie byłoby najmądrzejsze” „ nie sądzę abyśmy Polacy, musieli się z tym godzić” używał słów: niemiłe, nielogiczne, peszące, nierozsądne, nieuczciwe, nieodpowiedzialne, nieuprzejme, mówiąc o antagonistach politycznych, z uśmiechem, a nie tych które nas i nasze dzieci uczą agresji, nietolerancji i chamstwa. Chwilę później Leszek Miller wyzywał innych od Goebelsów…..
Dobrego dnia.