10
Lipiec
2004
10:39

dziennik 2004-07-10 10:39:00

KTO MIŁOŚĆ ZABIJA – SAM GINIE. Św. Tomasz z Akwinu.

Św. Tomasz z Akwinu ( 1225-1274). Kolejny z hierarchii Ojców Kościoła, oddany teologii oraz filozofii. Znany z rozważania dowodów na istnienie Boga (jego istnienie można stwierdzić dzięki wskazaniu przyczyny istnienia bytów). Będąc arystotelikiem, oddzielił wiarę od rozumu. W wieku 18 lat wstąpił do zakonu dominikanów, poświęcając się jednocześnie pracy naukowej, czego owocem były m.in. Summa teologica oraz Traktat o człowieku. Zwolennik prawa natury jako pochodzącego od Boga. Odróżnił państwo Boże od ziemskiego, uznając to drugie za twór niedoskonały. Stał się prekursorem teologii naukowej. Dzielił byty na materialne (zwierzę), niematerialne(anioł) i duchowo – materialne (człowiek).

Wczoraj zajmowałam się zastanawianiem się nad dwoma sformuowaniami „Smak sukcesu” i ” Gorycz porażki” to w sprawie życia i twórczości Leni Riefensthal, które pamiętniki czytam, oraz błądzeniem po świątyni świątyń, po najważniejszym kościele świata, po bazylice św. Piotra. Jak już wspominałam tu kiedyś, uświadamiam sobie, że czy chcę czy nie chcę świat, mój świat, świat który mogę nazwać moim, zaczał się od Chrystusa, a wcześniej był to świat który zachwyca i zdumiewa ale go nie mogę uznać za swój. Nie jest to tak osobiste i intymne wyznanie na jakie wygląda, ot po prostu… Kiedy chrześcijanie dotarli w to miejsce, do swojej europejskiej kolebki, Rzym był największym najnowocześniejszym miastem na świecie, był skanalizowany i był centrum cywilizacyjnym i kulturalnym. Apostoł św. Piotr przybył tu ze swoimi naukami, tu został ukrzyżowany w Cyrku Nerona i pochowany w 64 roku naszej ery. Na tym miejscu Konstantyn ponad dwieście lat pózniej kazał zbudować bazylikę, którą potem przez wieki upiększano i rozbudowywano.
Oglądając dzieła sztuki zgromadzone w bazylice, w kaplicy sykstyńskiej i w muzeach watykańskich można powiedzieć jedno, jeśli gdzieś jest Bóg na pewno, to jest On w dziełach artystów, jest w nich namacalny, widoczny i zachwycający… Posyłam wam część zdjęć które udało mi się zrobić… więcej pisać nie trzeba.
Na koniec dnia z lotniska w Rzymie które nosi imię Leonarda da Vinci, odebraliśmy Magdę Umer żeby przewieść ja na naszą wieś. Dzieci szaleją z radości. Magda, to ich „ulubione towarzystwo” wakacyjne. Gorzej że Magda przywiozła ze sobą gazety… i znów wróci z nimi odległa stąd Polska ze wszystkimi swoimi „małościami”… No trudno. Och, trudna do kochania ojczyzno… jeszcze dwa tygodnie urlopu od Ciebie! Jakimże jesteś „tworem niedoskonałym” używając terminologii św. Tomasza z Akwinu, skoro już dziś przy nim jesteśmy.

© Copyright 2026 Krystyna Janda. All rights reserved.